Materiał nie żona

Nie miała stanika. Materiał rozchylił się. 'Tkwiła w nieświadomości'. Ale nie on! alex 05.10.2015 20:00. Ten moment, kiedy widzisz, jak dekolt żony niebezpiecznie się rozchyla ... Żona i nie żona (1939) Tragedia ludzi głupich - opętanie miłosne. Porwani wirem namiętności do jednej kobiety, trzej mężczyźni cierpią i walczą, jak by nie było innych zmartwień na tym padole płaczu. W tej opowieści, pełnej ironii życiowej, widz ujrzy może nawet... samego siebie. Irena odchodzi od Zenona, swego męża, bo nie może go kochać, znieść dłużej przy sobie ... Załóżmy, że ja napiszę na panią do sądu, że ma pani coś nie tak z głową i sobie nie radzi. Że trzeba panią uznać za niepełnosprawną umysłowo i zamknąć w zakładzie opiekuńczym. Michał Kempa - żona Wiele pań interesuje kwestia, czy Michał Kempa ma żonę. Otóż póki co, w sieci ani w mediach społecznościowych komika, nie znajdziemy takich informacji. Andrzej poniósł przerażającą śmierć, za którą jego żona obwinia lekarzy. Materiał dotyczący sprawy jest wstrząsający. TVN przekazał oglądającym smutną historię mężczyzny, który poniósł przerażającą śmierć. Pomimo jego oczywistej dolegliwości, lekarze nie pomogli mu w tak trudnej sytuacji. Michał Kołodziejczyk: żona, dzieci, rodzina, wzrost, wiek, Instagram, Twitter - te zapytania na temat polskiego dziennikarza sportowego ciekawią was najbardziej. Zbieramy odpowiedzi na nie w ...

Relacja dziennikarza zatrzymanego przez polską policję za plakaty o Szumowskim

2020.06.11 22:09 DoYouLike_Sand_AsIDo Relacja dziennikarza zatrzymanego przez polską policję za plakaty o Szumowskim

Źródło na FB Bartka Sabeli. Kontekst: https://oko.press/news-oko-press-policja-zatrzymala-kolejna-osobe-za-plakaty-z-szumowskim/
Poniżej opis z pierwszej ręki jak w tym kraju milicja policja na polityczne zamówienie szykanuje dziennikarzy/opozycjonistów.
Zaraz, zaraz czyli jak to było? Że nie ma wolności bez solidarności, tak?
Ok, to najpierw o pierwszym. Funkcjonariusze czekają na mnie przed apteką. Wychodzę z lekami dla dziecka, przede mną siedmiu rosłych panów prezentuje legitymacje. Mówią, że jestem zatrzymany i uprzejmie zapraszają do auta. Musieli mnie obserwować, iść za mną. Wybieramy spacer, bo ja z psem, idziemy do mojego domu. Panowie są uprzejmi, pozwalają opuścić mieszkanie żonie i mojemu sześciotygodniowemu synkowi, pozwalają wezwać sąsiada i prawnika. A potem przeszukanie. Czego szukają w zasadzie nie wiadomo, „dowodów przestępstwa i narzędzi użytych do jego popełnienia”. Zarzuty: kradzież w włamaniem, kodeks karny, ścigane z urzędu, grubo, żartów nie ma. Czego kradzież i do czego włamanie, policjantom już trudno powiedzieć. Siedmiu panów bierze się do pracy: szafki, szafeczki, szuflady, schowki, pudełka, kartony, ubrania. Kuchnia, pokój, przedpokój, sypialnia. Wszystko. Potem jeszcze piwnica. I auto. Po dwóch godzinach kończą, zabierając kamerę, nośniki elektroniczne, 1000pln znalezione w szafce, nawigację z auta, telefony, karty pamięci. I czapkę z daszkiem. Tak, czapka z daszkiem to główny dowód w tej sprawie. W kajdankach prowadzą do auta, pozwalają się pożegnać z żoną, przepraszają za najście.
Pod Komendą Stołeczną Policji czeka już TVP.INFO. Potem dowiem się, że moja znajoma była świadkiem tego jak jeden z funkcjonariuszy przekazywał moje dane osobowe „dziennikarzom” TVP. O 19.30 jest już materiał włącznie z paskiem na dole. Gdy mnie przyjmowano na KSP, moja koleżanka była tam już od 24h.
Tymczasem wstępne czynności, rewizja osobista, papiery i głupie pytania. I wstyd i zażenowanie, które widzę na twarzach funkcjonariuszy, słyszę w ich słowach. Wiedzą, że biorą udział w politycznej farsie. Jeden z nich, wyższy rangą, powie następnego dnia, prowadząc mnie na przesłuchanie: teraz wszystko w rękach boga i partii, proszę pana. Ale to nazajutrz, na razie policjantom przypomina się, że moja żona również ma auto, którego nie przeszukali. Więc znów kajdanki, znów wycieczka przez miasto, znów groteskowe przeszukanie i powrót na Komendę Stołeczną. I cela.
Cela w Policyjnej Izbie Zatrzymań jest całkiem ok, materac, koc, prześcieradło, nawet czysto. Jak chcę wyjść do łazienki to dzwonię przyciskiem, przychodzi funkcjonariusz, prowadzi do toalety. Wszystko kulturalnie. A to pan ten dziennikarz? No tak, polityka.
Tylko noc trwa cholernie długo. W zasadzie trudno powiedzieć kiedy noc a kiedy już dzień bo cele są w piwnicy a pomieszczenie cały czas oświetlone mocnym światłem jarzeniówki. Koniec spania wyznacza pobudka, zabierają materac i koc, w zamian dają kubek potwornie słodkiej herbaty i starą kromkę chleba z pasztetową. Przesłuchanie zaczyna się o 14 i trwa może dziesięć minut. Po to spędziłem noc na komisariacie. Kilka głupich pytań i równie głupich odpowiedzi oraz uśmiechów wzajemnego zrozumienia. Wszyscy wiemy w czym bierzemy udział. Dalej odciski palców, zdjęcia, lewo, prawo, en face, profil, analiza chodu. 24 godziny mojego czasu, kilka godzin czasu około dziesięciu funkcjonariuszy i mnóstwo zmarnowanego papieru na wieczną pamiątkę. Kwota zgłoszonej przez spółkę AMS szkody to 450pln (słownie: czterysta pięćdziesiąt pln). Tyle.
Gorzej z solidarnością. Tak, jestem aktywistą. Tak, jestem również reporterem. Nie ma dla mnie w tym konfliktu ani sprzeczności. Bycie reporterem nie zwalnia z bycia obywatelem, nie zwalnia z potrzeby buntu, gdy dzieją się złe rzeczy. Nie jest wytłumaczeniem dla braku działania. Nie jest wymówką dla bierności. Zresztą mam to serdecznie w dupie (o cholera wulgaryzmy jak na plakatach o Szumowskim, wybaczcie) i nie widzę powodu by po raz kolejny się z tego tłumaczyć. Czy jestem dziennikarzem Gazety Wyborczej? Jestem freelancerem, piszę do różnych tytułów, w tym do Dużego Formatu GW. Słów Romana Imielskiego i porównania do Wildsteina nie widzę sensu komentować, uczcijmy je minutą ciszy. To tak apropos tej solidarności, co bez niej nie ma wolności.
Na szczęście są ludzie, którzy znaczenie tych dwóch słów rozumieją i co ważniejsze czują. Przed KSP czekało na mnie kilkadziesiąt osób. Wielu znajomych, ale także mnóstwo osób, które widziałem pierwszy raz. W czasie mojej nieobecności z własnej inicjatywy zaopiekowali się moją żoną i malutkim dzieckiem. Ktoś wyprowadził psa, ktoś zrobił zakupy, ktoś ugotował obiad, ktoś wyrzucił śmieci, ktoś wpadł wesprzeć rozmową. I choć przez 24h nie miałem żadnej możliwości kontaktu, byłem pewien, że tak właśnie będzie. Że na zewnątrz są ludzie, na których zawsze można liczyć, którzy rozumieją, że nie da się zbudować nowej lepszej rzeczywistości, lepszego świata, jeśli nie zaczniemy być dla siebie dobrzy, wspierać się, szanować, dbać o siebie nawzajem. I razem buntować przeciwko temu co złe, bez zbędnego pierdolenia. Cholernie Wam za to wszystkim dziękuje.
Więcej niebawem w rozmowie z Anną Dryjańską w NaTemat.pl
submitted by DoYouLike_Sand_AsIDo to Polska [link] [comments]


2020.02.17 15:39 BlackDevil13 Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą i narkomanem oraz seryjnym oszustem. Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem? [DOKUMENTY I ZDJĘCIA]

Bliska relacja dziennikarza Polskiego Radia z groźnym przestępcą oraz seryjnym oszustem.
Co łączy Piotra Nisztora z Rafałem Witkowskim i Jackiem Pieńczakiem?
O tym, jak sprzedajny pseudodziennikarz godzi w Państwo Polskie.
Opisywaliśmy przestępcę Jacka Pieńczaka, a przede wszystkim rozpracowywaliśmy go od paru lat, kiedy to doprowadził wraz ze skorumpowanymi funkcjonariuszami CBA do pokazowego zatrzymania i pomówienia naszego przyjaciela Andrzeja K. Kisiela za rzekome przyjęcie łapówki.
Po naszym ostatnim artykule, przestępca Jacek Pieńczak pisał oświadczenia na swoich profilach. Pisała też także jego żona Anita Karcz, która za paznokciami ma nie tylko układowy związek małżeński z Pieńczakiem, ale też na nią zarejestrowane są firmy, którymi zarządza Pieńczak, jak i ekskluzywne samochody, które były rozbijane, aby wyłudzić pieniądze z ubezpieczenia AutoCasco.
Jeśli chodzi o Rafała Miałkińskiego vel Witkowskiego to Bogdan Węgrzynek starał się pomóc – „schorowanemu na raka”, jak się później okazało – seryjnemu naciągaczowi, który naciągnął na przygotowane na bardzo niskim poziomie, lub niewykonane wcale realizacje telewizyjne kilkanaście osób oraz poważne instytucje państwowe.
W tej chwili dostajemy dziesiątki maili w związku z przekrętami zarówno Jacka Pieńczaka, jak i Rafała Witkowskiego.
Witkowski się nie spodziewał, że Węgrzynek ma tak wiele osób, które będą walczyć o jego dobre imię.
W pewnej chwili i sami myśleliśmy, że Witkowski będzie sprzedawał produkcje TV do Polsatu, ale i to okazało się oszustwem producenckim Witkowski Team.
Co łączy ich z Piotrem Nisztorem – Samozwańczym dziennikarzem śledczym?
Ano łączy ich między innymi opłacane przez przestępców audycje radiowe w publicznym radiu, prowadzone właśnie przez Piotra Nisztora.
Czy w Polsce dziennikarz, wykorzystując publiczne radio, może przestawiać zmanipulowane informacje?
Czy może manipulować informacją, czy wprost kłamać tak, aby oczernić, czy wyśmiewać osoby, które dla Rzeczypospolitej Polskiej społecznie pracowały przez wiele lat?
Czy dziennikarz publicznego radia może nie sprawdzać informacji, które pojawiają się w tak szanowanej polskiej instytucji, na której dobre imię solidnie pracowały przez dziesiątki lat pokolenia polskich dziennikarzy, w tym wiele znakomitych osobistości?
Piotr Nisztor wpisał się tym w propagandę, jaką uprawia dziś Telewizja Polska, która raz za razem przeprasza na swojej antenie zaszczutych polityków opozycji.
Chcemy przytoczyć kolejne fakty z życia zarówno Jacka Pieńczaka jak i Rafała Witkowskiego.
Rafał Witkowski, działając z byłym tajnym współpracownikiem i donosicielem Urzędu Ochrony Państwa jak i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Jackiem Łęskim, posługiwał się kłamstwami w systemie dokładnie takim, jak to dawniej robiły komunistyczne służby.
Jacek Łęski był szeroko opisywany przez rzetelnych dziennikarzy, jak i oficerów operacyjnych dla których pracował. Oszukiwał też Skarb Państwa, gdy prowadził agencję PRową współpracując przy tym z gangsterami ze wschody w tym Rosji. Dziś prowadzi programy telewizyjne w TVP, które starają się wykończyć czy też zniszczyć inaczej myślących niż Jarosław Kaczyński czy Jacek Kurski.
Jest o nim i teraz głośno, ponieważ ostatnio wyrzucił ze studia Telewizji Polskiej przedstawiciela opozycji, który stwierdził fakt, iż Jacek Łęski wykorzystując „program TVP szczuje na Polaków”.
W związku z tym, iż przekazaliśmy do Prokuratury Krajowej i Ministra Sprawiedliwości oraz innych służb zajmujących się bezpieczeństwem Państwa informacje i zdjęcia dotyczące zarówno działalności Jacka Pieńczaka jak i Rafała Witkowskiego, przekazujemy tylko parę zdjęć na dowód wiarygodności przedstawianych faktów, w którym uczestniczą również funkcjonariusze służb.
Jacek Pieńczak na co dzień przemieszcza się po ulicach z ostrą bronią zastraszając niewygodnych świadków.
Warto dodać, że Jacek Pieńczak jest narkomanem i alkoholikiem. Przyjmuje heroinę.
Toczą się właśnie kolejne postępowania, mówiące o tym, iż Jacek Pieńczak poprzez swoje stowarzyszenie wyłudza dotacje z Ministerstwa Obrony Narodowej na rzekome szkolenia przeprowadzane przez nieuprawnione do tego osoby.
Dlaczego dziennikarz Polskiego Radia zaprasza do czasu antenowego seryjnego naciągacza?
Czy chodzi tylko o pieniądze?

Zdj: Akty oskarżenia wobec Jacka Pieńczaka
Zdj: Aresztowanie Jacka Pieńczaka. Pomimo że aresztowany był kilkanaście razy, m.in. 5 kwietnia, nie przeszkadzało to Piotrowi Nisztorowi aby zapraszać go jako gościa głównego na antenę Polskiego Radia.
Zdj: Radosław Wajs – pracownik firmy CampX Jacka Pieńczaka. Na polecenie Jacka Pieńczaka rozbijał samochody. Woził również pieniądze dla skorumpowanych funkcjonariuszy CBA.
Zdj: Samochód marki Machindra, załatwiony przez Dowódcę GROMU Piotra Gąstała dla Jacka Pieńczaka za kwotę 12 000 zł.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Wracając do Rafała Witkowskiego, w audycji Piotra Nisztora Witkowski opowiada, jak to poznał Bogdana Węgrzynka i jak przebiegała współpraca z nim.
Interesującym jest, iż na antenie Polskiego Radia poświęca się tak wiele cennego czasu rzekomo nic nieznaczącemu przedsiębiorcy, jakim jest Bogdan Węgrzynek.
To jednak ma wielkie znaczenie. Piotr Nisztor i Rafał Witkowski mają w tym cel.
Jak łatwo sprawdzić i o czym mówią dostępne dowody, Witkowski od początku z premedytacją kłamał we współpracy z Węgrzynkiem.
Wieloletnie działanie Rafała Witkowskiego, które opisują oszukane przez niego osoby, to naciąganie przedsiębiorców na zakup rzekomych realizacji telewizyjnych. Część osób nigdy tych realizacji nie otrzymała (Jak Pan Radosław Pyffel, Bogdan Węgrzynek, Rafał Zborowski), część otrzymała materiał na tak niskim poziomie, że domagała się reklamacji i zwrotu pieniędzy.
Nowa Tożsamość
To nie wszystkie „osiągnięcia” Rafała Witkowskiego.
Witkowski do klubu POLONIA przyprowadził rzekomych inwestorów z Afryki. Mało tego, to posługiwał się wtedy (czyli w 2012 roku) zmyślonym nazwiskiem, przedstawiając się jako Rafał Małkiński.
Zdradza to między innymi także profil na Goldenline.
Wtedy Rafał Witkowski chodził z koszulką Mistrzostw Świata w Kick-boxingu i wszystkim rozpowiadał, że to właśnie było uwieńczenie jego kariery sportowej, że dla Polski zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Świata, które odbywały się w Budapeszcie.
Myślał, że wszyscy wierzyli w te bajki, tyle tylko, że Marian Scyborowski, który zadawał mu pytania na Polonii odnośnie kick-boxingu, zauważył, że Witkowski nie umiał odpowiedzieć na pytania, kto to jest Marek Piotrowski, czy w jakiej sekcji trenował.
Z klubu POLONIA pogonili go zarówno działacze jak i kibice…
Przekręt antenowej gwiazdy Piotra Nisztora w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej
Podobno kłamca mówi prawdę tylko wtedy, kiedy się pomyli.
Rafał Witkowski na antenie Polskiego Radia mówił także o realizacji telewizyjnej z Kongresu Klastrów w Sejmie RP, którą podobno przeprowadził.
Kolejne kłamstwo. Ponieważ choć przyjął pieniądze od wiceprezesa zarządu Związku Pracodawców Klastry Polskie Jarosława Bulandy, to nigdy wykonywana przez oszusta realizacja nie ujrzała światła dziennego (co swoją drogą było typowym modus operandi Witkowskiego).
Co więcej, nikt kto żyw nie miał okazji zobaczyć zrealizowanego przez Witkowskiego materiału, choć ten wymienił kilka swoich domen, na których oglądalność była fenomenalna. Tam miały pojawić się materiały. Miały, ale się nie pojawiły.
Wtedy też Rafał Witkowski przepraszał za swoja pracownicę Ewę Adamus, która wydzwaniała do Węgrzynka i Sobieraja, ostrzegając przed swym pracodawcą i mówiąc, że i ją oszukał.
Rafał Witkowski – Nikodem Dyzma Szklanego Ekranu
Rafał Witkowski wiedział dokładnie jak robić, by się nie narobić\*
*i jak wykorzystać do tego Sejm RP.
Na żywo relacja z kongresu była prowadzona za pośrednictwem umieszczonej na stałe sejmowej kamery w Sali Kolumnowej, a nie – jak twierdził Witkowski – za jego pośrednictwem.
Ba – Witkowski nie umiał się wpiąć w kabel techników pracujących w Sejmie.
Natomiast realizację z Kongresu Klastrów zrobiła inna firma, współpracująca z rzeszowskim klastrem pod przewodnictwem Dariusza Tworzydło, który zajmował się public relations kongresu.
Rafał Witkowski aka Dyzma znów chciał wyciągnąć łatwe pieniądze od organizatorów, ale Ci zwyczajnie go pogonili.
Dariusz Tworzydło odpowiedzialny z public relations nawet nie odpisał Witkowskiemu na propozycję współpracy. Choć w materiałach, które rozsyła do potencjalnych klientów Witkowski chwali się stałą współpracą z Kongresem Klastrów od 2012 roku, to należy wyraźnie zauważyć, że tak naprawdę nigdy jej nie było.
W ten sposób Rafał Witkowski przedstawia współpracę z ministerstwami czy Kancelarią Premiera, pomimo, że nawet nie chciano go wpuścić ze sprzętem nagraniowym do Sejmu RP.

Zdj: Kłamstwa w portfolio Rafała Witkowskiego vel Małkińskiego.

Zdj: Kłamstwa Rafała Witkowskiego w portfolio ciąg dalszy.
Musiał interweniować Bartłomiej Bodio, który w tym czasie był przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Polityki Klastrowej.
Zresztą sprawdziliśmy i w kancelarii premiera i ministerstwach, także w instytucjach państwowych, jak wyglądała współpraca z producentem TV Rafałem Witkowskim vel Małkińskim.
Jerzy Buzek
Kolejną realizacją miało być nagranie wypowiedzi profesora Jerzego Buzka w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dla Bogdana Węgrzynka i współtworzonego przez niego klastrowego programu Polska 3.0.
Rafał Witkowski lub jak kto woli – Rafał Małkiński znów znalazł sposób.
Udało się tylko dzięki realizatorowi z Polsatu.
To właśnie on ustawił Witkowskiemu odpowiednie światło, przygotował kamery, by później w końcu samemu stanąć za kamerą i nakręcić cenną dla programu Polska 3.0 wypowiedz Premiera.
Kamerzysta ze śmiechem parsknął „-chłopie kogo ty udajesz? do pługa, a nie do kamery” , co stało się znaną do dziś anegdotą, powtarzaną w kontekście oceny profesjonalizmu Rafała Witkowskiego w branży.
Witkowski za to nagranie oczywiście zainkasował pieniądze.
W tym samym dniu porzuciła Witkowskiego inna pracownica, która miała przeprowadzać profesjonalne wywiady w Sejmie. Witkowski wtedy stwierdził, że się do tej pracy w ogóle nie nadawała…
Kolejnymi realizacjami było nakręcenie wywiadów z cenionymi ekspertami programu Polska 3.0.
Rafał Witkowski zaprosił sporą grupę ludzi związanych z programem Polska 3.0 do rzekomego „studia” na Ulicy Madalińskiego. Było to po jednej z konferencji w Sejmie RP.
Okazało się, iż rzekome studio to kawalerka wynajmowana przez Witkowskiego, z niedziałającą toaletą w małym pomieszczeniu ze stęchniętym powietrzem i obskurnym wnętrzem.
– Taki obraz ukazał się osobom, które przyjechały do Rafała Witkowskiego specjalnie na rzekomo profesjonalne przygotowane przez niego nagranie dotyczące programu POLSKA 3.0.
Oczywiście Witkowski, przed realizacją, zażądał z góry zapłaty. Było to 5 000 zł.
Jednak wstyd, którego trzeba było się najeść, zespół programu Polska 3.0 wycenił na znacznie więcej. Wszystkich doświadczonych i profesjonalnych ekspertów trzeba było przemieścić do restauracji, aby w klimatyzowanym pomieszczeniu mogli się przygotować do wywiadów, które nota bene przeprowadzała Angelika Jarosławska-Sapieha.
Witkowski Vel Dyzma i Przemysław Saleta
Wracając do rzekomego studia Rafała Witkowskiego – okazało się, że musiał od sąsiadów pożyczać stół i krzesła.
Były tak obskurne, że eksperci programu Polska 3.0 wątpili we wszystko co mówił do nich zapewniający o sukcesie przygotowywanego nagranie producent Rafał Witkowski.
Witkowski, aby podnieść morale zniesmaczonych klientów, zaczął pokazywać nagranie studia, w którym był Przemysław Saleta. Podobno był nagrywany właśnie w tej samej kawalerce, na tych samych krzesłach. Jak się później okazało, było to kolejne kłamstwo Witkowskiego, mające podziałać na wyobraźnię i morale zebranych.
Kiedy specjalista od wizerunku (jak siebie również określał) Rafał Witkowski zmontował i opublikował pierwsze nagrania, eksperci programu Polska 3.0 żądali natychmiastowego zdjęcia wszystkich materiałów, które wychodziły z tej realizacji. Wizualnie wszystko to wyglądało naprawdę bardzo źle. Angelika Jarosławska wielokrotnie pisała do Rafała Witkowskiego, aby ten ściągnął te materiały ze swojego profilu na youtube.com.
Nigdy tego nie zrobił.
Materiałów potrzebował, aby naciągać potencjalnych kolejnych nieszczęśników.
Witkowski chciał się zrehabilitować i zrobić nowe, dużo lepsze materiały. Znów za parę tysięcy złotych miał zrobić realizację w Toruniu na Welconomy Forum. Tym razem miał być pełen profesjonalizm.
Zespół programu Polska 3.0 pokrył noclegi w hotelu dla osób związanych z realizacją. Choć miał być tam tylko zespół realizacyjny, sam Witkowski zabrał ze sobą kochankę o imieniu Anita, z produkcją nie mającą nic wspólnego.
Również za to realizację dostał wynagrodzenie, ale cóż – kolejna również była nie do zaakceptowania a standard utrzymał na dotychczasowym poziomie.
Potem Rafał Witkowski pojawił się na Kongresie Klastrów, organizowanych przez Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, której właścicielem jest Iwona Gaweł.
Iwona Gaweł od razu poznała się na Witkowskim, której również Witkowski, zgodnie ze swoim standardowym modelem działania – nigdy nie pokazał żadnej realizacji.
Choć faktycznie z ekipą przyjechał.
Wtedy do organizatorów kongresu wydzwaniali ludzie, że podobno Witkowski nie rozliczył się z jakiegoś sprzętu, a dwie kamery zostały uszkodzone, chodziło o kwotę prawie 800 000 zł
Za realizację kongresu wtedy zażądał ponad 20 tysięcy zł.
Co ciekawe, realizacja ta nigdy nie pojawiła się w internecie, choć Witkowski przysięgał, że oglądalność była niesamowita.
Wtedy też Rafał Witkowski przyjechał z inną kochanką, tym razem Ukrainką.
Tak jak w poprzednim przypadku Witkowski zajmuje jeden pokój, za który tym razem to Iwona Gaweł pokrywa koszty.
I Światowy Kongres Klastrów
Organizatorzy I Światowego Kongresu Klastrów w Dąbrowie Górniczej. Wtedy okazało się, że Rafał Witkowski jest chory na białaczkę – tak przynajmniej mówił, i że te pieniądze, które jest mu winna Iwona Gaweł były przeznaczone na chemię, która akurat w jego przypadku jest jedynym wyjściem, aby mógł przeżyć.
Bogdanowi Węgrzynkowi zrobiło się Rafała Witkowskiego po prostu żal. Przyjaciółka Witkowskiego, Małgorzata Ligas przekonywała go, aby znów skorzystać z usług Rafała Witkowskiego i pomóc człowiekowi w potrzebie, dając mu zlecenie.
Rafał Witkowski obiecał wtedy, że wszystkie jego błędy zostaną naprawione i nie tylko przekaże zaległy materiał z pierwszego kongresu klastrów, ale także na najwyższym poziomie zrealizuje materiał z II Kongresu Klastrów.
Witkowski i Ligas czyli perfekcyjny Duet Krętaczy
Dyrektorem zarówno pierwszego i drugiego kongresu klastrów była Małgorzata Ligas, która miała dostęp do maili organizatorów i jak się później okazało – na prośbę Rafała Witkowskiego podrabiała podpisy osób decyzyjnych na kongresowych zleceniach.
Za to też została skazana.
To właśnie Małgorzata Ligas zaprzyjaźnia się z Witkowskim i jego żoną. Witkowski przeprowadza wszystko bardzo sprytnie.
Mami wielkimi sukcesami dwudziestoparoletnią, mieszkającą w małej wsi pod Zakopanem Małgorzatę Ligas. Dziewczyna ma marzenia, która właśnie zaczął spełniać Rafał Witkowski.
Rafał Witkowski, pomimo niewywiązywania się z umów i niezrealizowania zamówienia, wygrywa procesy sądowe.
Dziwi to organizatorów, ponieważ nigdy ani jeden, ani drugi kongres nie został przez Witkowskiego zrealizowany.
Nie dostarczył – tak jak obiecywał – żadnej realizacji nagrania na twardym dysku, ani do dnia dzisiejszego nie można znaleźć nagrań internecie (choć Witkowski zarzekał się, że nagrania tam się znajdą).
Tylko dzięki Telewizji Polskiej – profesjonalnemu nadawcy, można było oglądać I i II Kongres Klastrów, który był pokazywany na TVP Info, w wiadomościach i panoramie TVP.
Wszystkie realizacje zostały sumiennie i o czasie rozliczone z Telewizją Polską – zarówno z pierwszego, jak i z drugiego Kongresu Klastrów. Węgrzynek płaci zobowiązania chociaż na zleceniach Małgorzata Ligas podrabiała podpisy Bogdana Węgrzynka.
Kiedy Węgrzynek skierował sprawę do sądu, okazało się, iż Małgorzata Ligas nie tylko podrobiła setki podpisów pod szkoleniami i innymi dokumentami, ale także wyłudziła od Iwony Gaweł 70 000 zł.
I za ten preceder Małgorzata Ligas zostaje skazana.
Nie ma już nic do stracenia.
W tej chwili Małgorzata Ligas wraz z Rafałem Witkowskim pomawiają osoby, a Witkowski manipulując faktami, przypisuje długi Iwony Gaweł i Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości zupełnie niezależnej osobie – Bogdanowi Węgrzynkowi.
O co chodzi?
O to, aby zaatakować Bogdana Węgrzynka (który wie, jakich przekrętów dopuszcza się Rafał Witkowski) medialnie, zanim ktokolwiek zdąży sprawdzić, że są to tylko pomówienia i kłamstwa.
Witkowski nie ma problemu, aby kłamać wprost do kamery naciąga tym razem kolejne osoby dając zlecenia swojej żonie, która jest prawnikiem.
Jak nam powiedział oszukany przez Rafała Witkowskiego Norbert Pyffel – nigdy nie spotkał takiej gnidy i notorycznego kłamcy, który wprowadza w problemy finansowe i wizerunkowe przedsiębiorców i poważne organizacje.
Bogdan Węgrzynek, poprzez Rafała Witkowskiego stracił nie tylko pieniądze, ale też niektórych partnerów.
Okazało się, że poszkodowanych osób i instytucji na jego tzw. produkcji telewizyjnej jest dużo więcej…
Kolejna Tożsamość
Marzena Chołydyńska to osoba, która miała również nieprzyjemność współpracować z Witkowskim Vel Miałkińskim:
-„Ten człowiek najpierw proponował mi pracę, a potem próbował proponować mi sex. Byłam w trudnej sytuacji finansowej, a Witkowski obiecywał mi pracę w TV Polsat. Mówił, że za jego pośrednictwem na profilach facebook’owych prowadzone są transmisje premiera rządu Donalda Tuska.
Pojechaliśmy nad zalew Zegrzyński, gdzie miał mnie przygotowywać do wywiadów. Opowiadał, że administruje portal Prawy.pl i pomaga osobom w trudnych sytuacjach – zwłaszcza poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości.
Mówił, że osobiście zna się ze Zbigniewem Ziobro i ma zostać jego najbliższym doradcą, kiedy PiS dojdzie do władzy.
Świetnie nam się rozmawiało – do czasu, kiedy z samochodu Witkowski wyjął koc i mocniejsze trunki.
Powiedział, że muszę się rozluźnić, że jutro jest mój wielki dzień. Nagle zaczął się do mnie dobierać i mówić, że od pierwszego wejrzenia się we mnie zakochał. Byłam sparaliżowana. Dostał ode mnie w twarz i zaczęłam krzyczeć. Potem próbował przepraszać, a potem mnie straszyć. Mój partner podjechał pod jego studio, ale Witkowski z przerażenia nawet nie otworzył bramki.”
Krzysztof Tobisz twierdzi, iż „dobrze, że Bogdan Węgrzynek nie zapłacił Witkowskiemu za rzekomą realizację telewizyjną.
Przynajmniej on jeden, nie dał się naciągnąć. Choć i tak zapłacił Witkowskiemu za inne realizacje, z których wypłynęła amatorszczyzna.
Przy mnie Witkowski grał profesjonalistę, choć później się okazało, że wynajmował amatorów, którzy z filmowaniem nie mieli nic wspólnego, lub też sam szkolił osoby – nie mając żadnego doświadczenia.
Mnie naciągnął na produkcję telewizyjną, która miała promować sportowe wakacje. Wyszło jak wyszło…”
Sam Rafał Witkowski – powołując się iż jest dziennikarzem Onetu, wydzwaniał do osób, które rzekomo miał oszukać Bogdan Węgrzynek. – Tak Witkowski zadzwonił do mnie 21 sierpnia i przekazywał, że Węgrzynek oszukał wiele osób i zbiera informacje, kogo jeszcze mógł naciągnąć. Witkowski dostał telefon do mnie od mojej koleżanki, pracującej w Akademii Piłki Ręcznej, z którą Bogdan Węgrzynek organizował event kończący karierę Artura Siódmiaka.
To było wspaniałe przedsięwzięcie. W wypełnionej hali w Gdańsku ponad 10 000 widzów oglądało pokaz polskich piłkarzy ręcznych z najlepszymi na świecie zawodnikami tej dyscypliny. Była drużyna VIP-ów, w której zagrali w niej najlepsi sportowcy; medaliści olimpijscy i mistrzowie świata. Był także koncert nowosądeckiego zespołu. To było głośne wydarzenie, które relacjonowała Telewizja Polsat.
Sam Węgrzynek za organizację tego wydarzenia dostał wyróżnienie od ówczesnego Ministra Sportu.
Witkowski zaczął mnie straszyć, że i ja będę miała kłopoty. Zadzwoniłam wtedy do Onetu i okazało się, że Rafał Witkowski nigdy nie pracował w Onecie i nie ma z tym portalem nic wspólnego.
Widziano potem Rafał Witkowskiego kilkakrotnie z Jackiem Łęskim, w tym na konferencji prasowej, gdzie Łęski pojawił się z Witkowskim by zaatakować Angelika Jarosławską-Sapiehę.
Jak powiedział nam dziennikarz śledczy rozpracowujący Witkowskiego, Jacek Łęski wraz z Witkowskim przygotowali atak, który miał spowodować pogrążenie Jarosławskiej-Sapiehy.
Atakowano ją oczywiście bezpodstawnymi zarzutami – kłamstwami, ale nie o to chodziło. Zgodnie z dawnymi, komunistycznymi praktykami, chodzi o to, aby kłamstwo powtarzać wiele razy. Aby ludzie pomyśleli, że „coś musi być na rzeczy”.
Okazało się, że ten wytatuowany goguś, tak nazywają Witkowskiego nawet dobrze gęby nie umiał otworzyć. Wymachiwał jak to w jego stylu jakimiś wydrukowanymi papierami i mailami. Dziennikarze newsowi, zaproszeni na konferencję Angeliki Jarosławskiej-Sapiehy określili go mianem mitomana współpracującego z bandą agentów Łęskiego.
Nikt o nim nie napisał. Cel nie został osiągnięty.
Kolejna manipulacja Rafała Witkowskiego Vel Dyzmy
Rafał Kamiński, który oczekiwał obrobionego materiału z I i II Kongresów Klastrów w Dąbrowie Górniczej miał zapłacić za relacje zrealizowane przez Witkowskiego. Nigdy ich nie zobaczył i już na II Kongresie Klastrów, widząc jak Witkowski realizuje zadania, powiedział, że z tego nic nie będzie.
To właśnie w rozmowie z Bogdanem Węgrzynkiem usłyszał: – „jeżeli nie dostaniesz zrealizowanego materiału Kongresu na twardym dysku lub innym nośniku nie wypłacaj Witkowskiemu ani centa. Bo nigdy tego materiału nie zobaczysz. Na pierwszy rzut oka to ściemniacz.”
Materiał z II Kongresu Klastrów w Dąbrowie Górniczej miał być tłumaczony na język angielski.
Niestety Witkowski nie podpiął kamer do tłumaczeń symultanicznych, choć miał wszystko z firmą zajmującą się tłumaczeniami ustalić. Dlatego zarówno Witkowski jak i firma od tłumaczeń nie zostały rozliczone.
Jak powiedział Bogdan Węgrzynek:
„Rafałowi Witkowskiemu za II Kongres Klastrów w Dąbrowie Górniczej nie wypłacę ani jednej złotówki. Nie wypłacę, ponieważ na żadnym nośniku nie dostałem materiału. Ba – jak mnie informowała Małgorzata Ligas, Witkowski nawet nie miał zamiaru wywiązać się z danej umowy.
Jest oczywiście stuprocentowym kłamstwem, że Witkowskiemu zalegam 100 000 zł. Zresztą -może Rafał Witkowski, który pojawiał się na różnych realizacjach z kochankami nie jest chory na raka, ale ma po prostu coś z głową. „
Zastanawiamy się też jak wielka przyjaźń łączy Rafała Witkowskiego z Jackiem Pieńczakiem. Czy może obaj panowie robili między sobą także tzw. Biznesy na samochodach. Jak pisaliśmy we wcześniejszym artykule, Jackowi Pieńczakowi ginęły zatowarowane tiry, zarejestrowane na Marka Pieńczaka. A może Witkowski pomagał Pieńczakowi rozbijać kolejne samochody, aby wyłudzić ubezpieczenie z Auto Casco?
Bo przecież na produkcji telewizyjnej to chyba Rafał Witkowski kariery nie zrobi, no chyba że taką w stylu Nikodema Dyzmy…
Krzysztof Magiera krótko skwitował znajomość Rafała Witkowskiego i Jacka Pieńczaka: „Powinni oni wystąpić w drugiej części popularnej komedii „Głupi i Głupszy”. Zresztą – to zdjęcie profilowe faktycznie mówi o wszystkim…”
Za to podsumowanie bardzo dziękujemy….
Bogdan Węgrzynek, Damian Michalski, Radosław Janik
ZDJĘCIA:
Zdj: Akty oskarżenia wobec Jacka Pieńczaka
Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi. Co ma z tym wspólnego Rafał Witkowski pokaże śledztwo…

Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi. Co ma z tym wspólnego Rafał Witkowski pokaże śledztwo.
Zdj: Oto kilka dokumentów z istniejących kilkudziesięciu przeciwko oszustowi Jackowi Pieńczakowi
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia na obiekcie Jacka Pieńczaka bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Kradzione samochody Jacka Pieńczaka na CampX. Wśród nich jest też skradziony autobus, który został zdewastowany na strzelnicy CampX.

Zdj: Auto należące do Anity Karcz, drugiej żony Jacka Pieńczaka. Na ten samochód Pieńczak podrabiał dokumenty jak również akcyzę.
Zdj: Radosław Wajs i Dawid Matusiak prowadzą szkolenia na obiekcie Jacka Pieńczaka bez wymaganych dokumentów jako instruktorzy.
Zdj: Wyłudzane dotacje z Ministerstwa Obrony Narodowej.
Zdj: Jacek Pieńczak ma też sprawę korupcyjną z dowódcą jednej z Jednostek Specjalnych.

Zdj: Porshe należące do małżonki Jacka Pieńczaka. Jacek Pieńczak wraz z przyjaciółmi rozbił ten samochód aby wyłudzić AutoCasco.

Zdj: Porshe należące do Anity Karcz, małżonki Jacka Pieńczaka. Jacek Pieńczak wraz z przyjaciółmi rozbił ten samochód aby wyłudzić AutoCasco
submitted by BlackDevil13 to u/BlackDevil13 [link] [comments]


2020.02.17 15:13 BlackDevil13 Politycy, ministrowie, dziennikarze… Piotr Nisztor – grający na wiele frontów kapuś, sprzedawczyk i marionetka.

Tekst pochodzi ze strony Polska 3.0.pl

Politycy, ministrowie, dziennikarze…
Piotr Nisztor – grający na wiele frontów kapuś, sprzedawczyk i marionetka.
Publikuję prawdę, która zatrzęsie ich światem.
Piotra Nisztora, młodego wtedy adepta dziennikarstwa, poznałem na przełomie 2012 i 2013 roku w Hotelu Sejmowym. Często bywał w otoczeniu Jana Burego, z którym wiązał nadzieję na dużą współpracę. Przypominał wtedy chłopca na posyłki, mającego jednak ambicje na dużo więcej. Jan Bury w tym okresie był wzorem człowieka wszechmogącego.
To dzięki niemu PSL zmienił spolegliwego lidera Waldemara Pawlaka na Janusza Piechocińskiego.
To Jan Bury uratował koalicję PO-PSL, gdy nie była już ona prawie w stanie rządzić.
Także dzięki niemu do PSL przyszli politycy, którzy opuścili szeregi Janusza Palikota.
Piotr Nisztor dostarcza Janowi Buremu poważnie obciążające materiały i nagrania, które kompromitują zarówno dziennikarzy, jak i polityków.
To właśnie Piotr Nisztor wyposaża Władysława Serafina (szef Krajowego Związku Kółek i Organizacji Rolniczych) w urządzenie do nagrywania.
W efekcie nagrań, do dymisji podał się ówczesny Minister Rolnictwa, Marek Sawicki.
Piotr Nisztor w tym okresie przynosi Buremu nagrania Waldemara Pawlaka, Rafała Baniaka, Radosława Sikorskiego, a także dokumenty i emaile od Jana Pińskiego – dziennikarza, który przygotował w tym czasie obszerny materiał na temat czarnych biznesów Jana Burego i powiązanych z nim spółek.
Zebrany materiał jest na tyle mocny, że Piotr Nisztor rośnie w oczach otoczenia Burego i chwali go również sam wicepremier Janusz Piechociński.
Dziennikarz za lojalność otrzymuje 80 000 zł, które wręcza mu przyjaciel Jana Burego.
Nisztor prosi Jana Burego, aby ten pomógł mu w oczyszczeniu z zarzutów jego ojca Zdzisława Nisztora, za którym ciągną się sprawy związane z Rafinerią Jasło, w której od listopada 2006 roku był prezesem.
Doniesienie do prokuratury wniósł wtedy były rzecznik prasowy Rafinerii Jasło, Marcin Zachowicz.
Zdzisław Nisztor oddał grupie przestępczej, która obracała paliwami – za bezcen (!) jak się później okazało, linie technologiczne warte kilkadziesiąt milionów złotych, należące do SSP Lotosu Jasło.
Zdzisław Nisztor oskarżony był również o wyprowadzenie kilkudziesięciu milionów z Lotosu Jasło, kiedy przeprowadzał restrukturyzację spółki.
Wtedy też nastąpiły grupowe zwolnienia pracowników i przejęcia nieruchomości przez zorganizowaną grupę przestępczą z Trójmiasta.
Wszechwładny Jan Bury, dzięki swoim układom oczyścił z zarzutów Zdzisława Nisztora, a wszystkie jego sprawy zostały w tajemniczy sposób umorzone i zamiecione pod dywan.
Piotr Nisztor nie spoczywa na tym sukcesie. Proponuje Janowi Buremu założenie tygodnika podobnego do Agory, gdzie do redagowania zaprosi topowych polskich dziennikarzy.
I tak we wrześniu 2013 roku powstaje magazyn „7 Dni Plus Tygodnia”, którego Nisztor zostaje redaktorem naczelnym.
Choć magazyn jest totalną klapą, dziennikarz zostaje na jego czele (aż do stycznia 2014 r.).
Głównym fundatorem pomysłu Piotra Nisztora jest przyjaciel Jana Burego, Andrzej Wilamowski, który wykłada na ten cel ponad 1 400 000 zł.
Wszyscy są zaskoczeni i zdziwieni postawą Piotra Nisztora, że wciąż utrzymuje współpracę z Janem Burym, który zaczyna mieć w tym czasie poważne kłopoty.
Już na przełomie 2012 i 2013 roku całe podkarpackie środowisko Burego jest na celowniku CBA.
W tym okresie funkcjonariusze CBA prowadzą pierwsze przeszukania. 22 kwietnia 2013 roku zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA przyjaciel Jana Burego, marszałek Województwa Podkarpackiego, Mirosław Karapyta.
W Lublinie marszałek otrzymuje pierwsze zarzuty za przyjmowanie łapówek i żądania prezentów.
Pojawia się również kontekst gwałtów.
Na początku maja w ekskluzywnej restauracji Osteria, w Warszawie, Andrzej Wilamowski organizuje spotkanie, w którym uczestniczą prokuratorzy Marek Staszak, Józef Piechota, Zbigniew Niezgoda i Jan Bury (jest to restauracja, którą często odwiedza Wilamowski).
Andrzej Wilamowski nie wie, że właśnie w tej restauracji rozlokowane są podsłuchy i że całe nagranie z tego spotkania Nisztor przekaże Mariuszowi Kamińskiemu.
Był to dowód na to, iż sędzia Marek Staszak przekazywał Janowi Buremu wyniki toczącego się śledztwa w sprawie Karapyty.
PIOTR NISZTOR – ABW I „UCHO MOSKWY”
Jan Bury organizuje Piotrowi Nisztorowi w Hotelu Sejmowym spotkanie z Mirosławem G., wysokim funkcjonariuszem ABW.
Dziennikarz, poznaje wtedy mecenasa z Krakowa, który jest desygnowany przez Włodzimierza Kosiniaka-Kamysza na szefa ABW, a także Pawła Jandę (przyjaciela Jana Burego z Podkarpacia), którego Jan Bury osobiście desygnował na stanowisko w Trybunale Stanu.
Za czasów, kiedy ministrem sprawiedliwości był Jarosław Gowin, Paweł Janda otrzymał propozycję objęcia z ramienia PSL tekę wiceministra sprawiedliwości.
Piotr Nisztor jest w tym okresie wpatrzony w Jana Burego i podziwia to, w jaki sposób potrafi on dbać o interesy swoich przyjaciół, jednocześnie zarządzając partią. Często go naśladuje.
Po dostarczeniu przez Nisztora kolejnych „haków” i kompromitujących nagrań Janowi Buremu, na których znajdują się: politycy, funkcjonariusze służb oraz oficerowie Wojska Polskiego, Jan Bury z przyjaciółmi postanawia rozwiązać kolejny ważny problem związany z materiałami przynoszonymi przez Nisztora.
– Ponieważ często materiały dostarczane przez dziennikarza są słabej jakości (tak jak nagrana przez Nisztora rozmowa z Giertychem i Pińskim, 18 sierpnia 2011 roku, czy tydzień później – podsekretarza stanu w MG Rafała Baniaka z Marcinem F.), Jan Bury proponuje Piotrowi Nisztorowi zupełnie inną współpracę.
Zapoznaje Nisztora ze swoim bliskim przyjacielem z Podkarpacia, z którym ma spółkę produkującą elektronikę do ekskluzywnych niemieckich samochodów.
Spółka ta jest zarządzana w tym okresie przez księgowego Jana Burego, który zarządzał wieloma jego przedsięwzięciami.
Piotr Nisztor dostanie sprzęt, który nie będzie potrzebował tak wielkich ingerencji w poprawienie jakości nagrania jak dotychczas.
Zasady są klarowne – za każde informacje Piotr Nisztor będzie otrzymywać sowite wynagrodzenie, plus comiesięczną pensję.
Po podpisaniu dokumentów, „dziennikarz” Piotr Nisztor zostaje zwerbowany przez ABW, a jego oficerem operacyjnym zostaje Mirosław G.
Wcześniej między innymi podobne urządzenia były wykorzystywane w restauracji Andrzeja Kisielińskiego – „Lemongrass”, która działała od 2005 do 2011 r.
W tym miejscu należy dodać, iż Andrzej Kisieliński od 2000 do 2005 roku był dyrektorem finansowym polskiego oddziału rosyjskiego koncernu Łukoil.
Restauracja Lemongrass była komórką nadzorowaną przez rosyjski wywiad wojskowy.
Przez rezydentów kontrwywiadowczych rosyjskiego wywiadu zostanie nazwana „Uchem Moskwy”.
W 2011 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zlokalizuje podsłuchy w ścianach restauracji, po czym lokal zostanie zamknięty.
Piotr Nisztor wraz z Bogusławem P. zaufanym człowiekiem Jana Burego wyjeżdża rządową limuzyną na parę dni do fabryki „na Podkarpacie”. Zostaje tam przeszkolony w zakresie obsługi i eksploatacji urządzeń podsłuchowych.
To właśnie w tej fabryce powstają profesjonalne urządzenia podsłuchowe, które są wykorzystywane do podsłuchiwania najważniejszych osób w państwie.
Dziennikarz został przeszkolony również przez Mirosława G. (ABW), aby udzielić pełnych wskazówek co do bezpieczeństwa całej akcji pod kryptonimem „Halo Jackie””
Nisztor ma również zagwarantowany „bezpiecznik” na wypadek, gdyby sprawa wyszła na jaw. Już z założenia kozłem ofiarnym ma zostać kelner współpracujący z Markiem Falentą – Łukasz N., który był wspólnym mianownikiem dla restauracji w których funkcjonowały podsłuchy (był on informatorem ABW, który „dorabiał na boku”)
PIOTR NISZTOR I MAREK FALENTA
Piotr Nisztor często spotyka się z biznesmenem Markiem Falentą, którego poznał dzięki Andrzejowi Kleszczewskiemu.
Kleszczewski to biznesmen, któremu dziennikarz zawdzięcza sporo.
Tak naprawdę pierwsze poważne pieniądze zarabiał dzięki Kleszczewskiemu, który wykorzystywał dziennikarza śledczego (jak zaczął siebie nazywać Piotr Nisztor) do zwalczania swojej konkurencji.
Dobrze też za to płacił młodemu spolegliwemu dziennikarzowi. Andrzej Kleszczewski finansował też wykwintne przyjęcia urodzinowe Nisztora.
W zasadzie robili to na przemian wraz z Mariuszem Gazdą – szefem SKOK Wołomin, który też wspierał finansowo Nisztora.
Marek Falenta, biznesmen, który w owym czasie zasypia i budzi się z myślą o zniszczeniu „T3S” (Tusk, Sienkiewicz, Sikorski, Seremet), nie kryje, że zrobi wszystko, aby zniszczyć obecną władzę.
Opłaca „policjantów i ludzi pracujących w służbach”, którzy dostarczają mu pewnych informacji, z których korzysta też Piotr Nisztor.
Po powrocie z Podkarpacia, Nisztor oferuje Markowi Falencie zakup profesjonalnych urządzeń podsłuchowych, odpornych na system ACS3.
Ma ze sobą jeden profesjonalny zestaw, który w opakowaniu wygląda jak zabawka Jamesa Bonda.
Falenta płaci 300 000 zł za 67 zestawów w trzech ratach.
Oczywiście Piotr Nisztor dostaje powyższy sprzęt z Podkarpacia za darmo.
Wilamowski przekazuje 120 000 złotych Nisztorowi, aby ten zapłacił menadżerom i kelnerom restauracji, w których będą oni „pilnować” sprzętu.
W zasadzie za te usługi zapłaci Marek Falenta.
Jak widać, Nisztor w tej sytuacji znalazł się wspaniale, ponieważ w ciągu krótkiego okresu czasu dostał w gotówce prawie 500 000 zł.
Piotr Nisztor bryluje na salonach. Bardziej przypomina prezesa spółki skarbu państwa niż dziennikarza.
Nisztorem zainteresował się w tym czasie Główny Inspektor Informacji Finansowej, który przyglądał się wysokim przelewom, jakie na swe konto inkasował dziennikarz. Były to kwoty przekraczające 40 000 zł.
Wobec Nisztora prezes GIIF wysuwa podejrzenie prania brudnych pieniędzy. Piotr Nisztor zaczyna mieć poważny problem.
Jednak sprawa szybko została wyciszona i zamieciona pod dywan.
POLSCY POLITYCY NA ROSYJSKIM WIDELCU
Marek Falenta jest zaprzyjaźniony z wieloma osobami współpracujących z rosyjskim wywiadem
Niektórzy z nich z byłym wiceministrem Obrony Narodowej w rządzie PiS, Jackiem Kotasem (zaufaną, bliską osobą Antoniego Macierewicza).
Tutaj warto nadmienić, iż Restauracja „Sowa i Przyjaciele” należała w części do Grupy Radius, która współpracowała z rosyjskimi rezydentami i rosyjskim wywiadem wojskowym.
To była kolejna restauracja w systemie rosyjskiej operacji kontrwywiadowczej pod kryptonimem „UCHO MOSKWY”, gdzie najważniejsze informacje trafiały do najważniejszych urzędników Kremla.
Pomimo niepokojących informacji z Ambasady USA o inwigilacji polskich polityków, ówczesny zastępca ABW, płk. Jacek Gawryszewski lekceważy te informacje, jakże ważne dla bezpieczeństwa Państwa Polskiego.
Z Piotrem Nisztorem dosyć często kontaktują się oficerowie prowadzący z Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Katowic, z którymi współpracuje od 2008 roku.
Robią to od czasu publikacji w Rzeczypospolitej artykułu ze „zmanipulowanym” nagraniem obciążającym prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Właśnie za ten paszkwil Piotr Nisztor jest nominowany do nagrody „MediaTory”.
Pewnie do tej pory Nisztor nie zdaje sobie sprawy, że spotkał się nie z biznesmenem Jakubem Olszańskim, który wręczył mu zmontowane nagranie, a z człowiekiem ze służb – Krzysztofem R., który współpracował z Mariuszem Kamińskim.
Cała sprawa miała pogrążyć prezydenta Sopotu i w pełni była kontrolowana przez gdańskie CBA. Omawiane spotkanie miało miejsce w restauracji w Krzywym Domku na sopockim Monciaku.
Po latach Karnowski zostaje uniewinniony, a Piotr Nisztor za ten incydent nigdy nie ponosi żadnych konsekwencji.
KSIĄŻKA O JANIE KULCZYKU
Pod koniec 2011 roku, na umówione spotkanie na Foksal zamiast Dawida Sęka, przychodzą ochraniarze Jana Kulczyka.
Nisztor jest blady jak ściana.
Nie spodziewał się takiej wizyty.
Zapytany – „wpierdol – czy nie wpierdol?”, wybiera to drugie.
Po krótkiej rozmowie podpisuje weksel in blanco na kwotę 1 500 000 zł oraz dokumenty, które mówią o tym, iż wyda książkę o Janie Kulczyku za odpowiednim wynagrodzeniem, której recenzentem będzie sam Jan Kulczyk.
Oczywiście Nisztor się zgadza i w 2015 roku wydaje książkę, która stawia najbogatszego Polaka w pozytywnym świetle.
W 2011 r., zaraz po incydencie z ludźmi Jana Kulczyka, wystraszony Piotr Nisztor postanowił zorganizować sobie ochronę. Przestraszony „dziennikarz” kontaktuje się z warszawską delegaturą CBA, która do współpracy skierowała funkcjonariuszy z Katowic i Trójmiasta.
Paweł Wojtunik, otrzymuje sygnał o wielu nagraniach, które posiada Piotr Nisztor, na których pojawiają się politycy i biznesmeni.
Sprawę bezpośrednio nadzorują wspólnie z wiceszefem CBA Maciejem Klepaczem, za zgodą ówczesnego ministra nadzorującego służby – Jacka Cichockiego.
Paweł Wojtunik, będzie dbał o kontakty z Piotrem Nisztorem, zwłaszcza, że sam będzie obawiać się utraty swojego stanowiska, wiedząc, że minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz otrzyma dokumenty w sprawie współpracy Wojtyniuka ze światem przestępczym Trójmiasta.
Premier Donald Tusk osobiście będzie interweniować w tej sprawie, po otrzymaniu oficjalnego pisma od byłego policjanta CBŚP, Jarosława Pieczonki ps. „Miami” .
Piotr Nisztor przekazuje wiele prywatnych nagrań i maile z donosami na swoich kolegów dziennikarzy.
Jest ich wiele.
Wśród nich są m.in. Jan Piński, Jarosław Sroka, Tomasz Sakiewicz, Michał Lisiecki, Piotr Kubiak. Najcięższe kieruje pod adresem Jana Pińskiego, który rzekomo jak twierdzi Nisztor ma współpracować z przestępcami.
Na urodziny Piotra Nisztora w 2013 roku przybyło wielu znamienitych gości ze świata polityki, biznesu, służb, dziennikarstwa. Przybyli także gangsterzy.
Nisztor potrafił się chwalić znajomościami, ba – często nawet po pierwszym spotkaniu przechodził na „Ty”. Pokazywał, że jest wszechmogący. Starał się przy tym wzorować na Jana Burego.
Na przyjęciu urodzinowym dziennikarza, można było zobaczyć m.in.: byłego dowódcę JW. GROM gen. Romana Polko, gen. Pawła Pruszyńskiego (byłego wiceszefa ABW), Piotra P. (były oficer kontrwywiadu WSI) wraz z Mariuszem Gazdą prezesa SKOK Wołomin, którzy na imprezę przynieśli pokaźny prezent.
Wraz z prezesem Gazdą pojawili się także politycy związani bardzo blisko z Jarosławem Kaczyńskim; m.in. prezes Kazimierz Kujda, (były prezes NFOŚiGW, Srebrna). Do zacnego grona imprezy dołączyli: płk Maćkowiak, płk Śledzik, Andrzej Wilamowski, Ernest Bejda (CBA), Marek Falenta, gen. Raczyński, mec. Darek Kapitan, Maciej Pszczółka, płk. Grzegorza Luksa (SG) z gromadką GROM-owców, Dariusz Wójcik (właściciel warszawskich klubów ze striptizem dla mężczyzn HUSTLER i VEGASCLUB), Dariusz Woźniak.
Jest także Mirosław G., funkcjonariusz ABW prowadzący Piotra Nisztora.
Ważną osobą, która pojawi się na przyjęciu jest Krzysztof Baszniak – były wiceminister pracy w rządzie Leszka Milera, który przybędzie w towarzystwie menadżerów Łukoilu, a także przyjaciel i informator Nisztora, Wojciech Janas – były oficer WSI i WSW, szkolony przez KGB.
Nikt z zaproszonych gości nie spodziewa się, że wszystkie imprezy jubilata Piotra Nisztora, są przez niego samego nagrywane.
Pod koniec 2013 roku, Marek Falenta wraz z Piotrem Nisztorem pojawiają się na przyjęciu opłatkowym Prawa i Sprawiedliwości. Spotkanie to organizuje Stanisław Kostrzewski, ówczesny skarbnik PiSu.
Spotkanie jest wcześniej uzgodnione z Mariuszem Kamińskim, który po powołaniu specjalnej grupy ds. podsłuchów przez Jarosława Kaczyńskiego, w lipcu 2013 roku, koordynuje bezpośrednio działania Piotra Nisztora.
ŁOMOT
5 stycznia w niedzielę 2014 roku, Piotr Nisztor wraz z „przyjaciółmi” bawią się do późna w jednym z ekskluzywnych klubów nocnych w Warszawie. Rachunek za balangę wynosi ponad 6 000 zł.
Dziennikarz płaci gotówką, imponując Roksanie, która dotrzymuje mu towarzystwa do samego końca.
Kiedy wychodzi z klubu, zostaje zatrzymany przez funkcjonariuszy, którzy później okażą się przebranymi gangsterami.
Wrzucają przestraszonego Piotra Nisztora do Forda Transita i wywożą poza obrzeża miasta.
Z samochodu „dziennikarza”, który był zaparkowany vis a vis klubu, wyciągają laptopa, kilkanaście pendrive’ów i 6 twardych dysków.
W schowku, po prawej stronie samochodu jest teczka, a w niej prawie 70 000 zł.
Piotr Nisztor ma w głowie czarne scenariusze. Panowie przetrzymują go ponad 4 godziny.
Jest poniżany i dostaje sromotne baty. Piotr Nisztor błaga o litość i zrozumienie.
Gangsterzy dzwonią do Piotra P. byłego członka rady nadzorczej SKOK Wołomin – zleceniodawcy akcji, z którym Piotr Nisztor rozmawia, klęcząc:
– „Mam nadzieje Misiu, że czujesz się dojechany?”
– „Tak!” – odpowiada Nisztor.
– „Ty Kur..wo nie jesteś dziennikarzem tylko konfidentem” – słyszy w słuchawce.
Cała zawartość zatrzymanych rzeczy została zarekwirowana przez uzbrojonych mężczyzn.
Piotr Nisztor przez paręnaście dni nie pokazuje się na mieście. Nie odbiera telefonów.
Pisze pisma do ABW i CBA i prosi o ochronę.
W tym samym czasie Wilamowski rozwiązuje z Nisztorem umowę o pracę, po tym jak ten zaniedbał tygodnik „7 Dni Plus Tygodnia”, w którym Nisztor bez usprawiedliwienia w ogóle nie pojawił się w pracy. Kończy również współpracę z Burym, mówiąc, że ABW zlokalizowała podsłuchy w restauracjach. Obiecuje dyskrecje.
Piotr Nisztor powiadamia również Mariusza Kamińskiego, z którym spotyka się na Srebrnej. Opowiada mu że jest zastraszany i że obawia się o swoje życie.
Mariusz Kamiński z Jarosławem Kaczyńskim obawiają się wycieku taśm związanych z historią Skoku Wołomin, która obciąża w znacznym stopniu najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości, ale także śp. Lecha Kaczyńskiego i Andrzeja Dudę.
20 stycznia 2014 Paweł Wojtunik zapewnia Nisztorowi dyskretną ochronę.
Zostaje pełnym zakonspirowanym agentem CBA o pseudonimie „Jelinek”.
Nie jest już jak do tej pory Osobowym Źródłem Informacji (OZI) dla służb.
Przekazuje P. Wojtunikowi na spotkaniu z przydzielonymi agentami Andrzejem Ś. i Mariuszem Ch. nagrania, na którym słychać wysokich rangą funkcjonariuszy publicznych, biznesmenów i ministrów, wśród nich są także kolejne nagrania Bartłomieja Sienkiewicza.
Z tego ostatniego Wojtunik cieszy się najbardziej.
Nisztor prosi o jak najszybsze spotkanie z Markiem Falentą. Ten zaprasza Nisztora do swojej rezydencji w Konstancinie, w której dziennikarz czuje się jak u siebie.
Pierwszy raz pojawił się tutaj kilka miesięcy wcześniej, kiedy biznesmenowi przywiózł sprzęt do nagrywania.
Wtedy też zrobił szkolenie zaproszonym przez biznesmena dwóch kelnerów: Konrada Lassotę, Łukasza N., oraz Krzysztofa Rybkę – współpracownika biznesmena, który zajmował się zabezpieczaniem podsłuchów w lokalach.
Był basen, grill i wysokiej klasy alkohol.
Nisztor przekazał Falencie materiały od Mirosława G., w których mowa o tym, iż prokuratura jest w posiadaniu dokumentów podrobionych przez Marka Falentę, dotyczących rzekomego zablokowania milionowych środków na jego koncie.
Informuje Marka Falentę również o tym, że w siedzibie jego firmy funkcjonariusze planują przeszukanie i zabezpieczenie kolejnych dokumentów.
Marek Falenta przekazuje Piotrowi Nisztorowi dla jego informatora „kanapkę”.
KTO ZAPLANOWAŁ AFERĘ PODSŁUCHOWĄ
Piotr Nisztor i Marek Falenta do tego czasu przekazują Kamińskiemu kilkanaście godzin kompromitujących nagrań z ekskluzywnych lokali gastronomicznych, na których słychać najważniejszych polityków, urzędników, funkcjonariuszy służb, wojskowych, biznesmenów i dziennikarzy (w tym sex taśmy z klubów HUSTLER i VEGASCLUB).
W skład specjalnej grupy powołanej przez Jarosława Kaczyńskiego ds. podsłuchów wchodzili:
Mariusz Kamiński, Jacek Kurski, Martin Bożek, Ernest Bejda (byli funkcjonariusze CBA) oraz Stanisław Kostrzewski.
Do zespołu w późniejszym etapie dołączy ówczesny wiceszef ABW płk. Jacek Gawryszewski, który w tym samym czasie nadzoruje powołaną przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza specjalną komórkę do wyjaśnienia sprawy podsłuchów.
Jacek Gawryszewski za swoje działania będzie jedynym wysokim oficerem w tej strukturze, który nie straci swojego stanowiska.
Ba – w nagrodę, w 2017 roku zostanie Ambasadorem RP w Santiago de Chile.
Po zakończonym spotkaniu powołanej przez Jarosława Kaczyńskiego grupy ds. podsłuchów, na Nowogrodzkiej odbywa się tajne spotkanie Nisztora i Falenty z Jarosławem Kaczyńskim i Mariuszem Kamińskim, na którym Piotr Nisztor i Marek Falenta otrzymują gwarancje bezpieczeństwa i godziwą zapłatę po obaleniu rządu Donalda Tuska.
Piotr Nisztor ma otrzymać swój autorski program w TVP1 i bezpieczeństwo finansowe – zapewnienie zatrudnienia w spółkach Skarbu Państwa dla jego rodziny, za poniesione straty.
Marek Falenta ma wyjść z problemów związanych z obrotem węgla, ale również otrzymuje zapewnienie, iż będzie koordynował tranzyty węgla z Rosji do spółek Skarbu Państwa.
Jarosław Kaczyński apeluje o spokój i rozwagę, aby nie popełnić na tym etapie żadnego błędu.
Mariusze Kamiński skrzętnie reżyseruje cały scenariusz działania.
Kamiński wie, że jest to jego jedyna szansa, aby uchronić się przed więzieniem. Dowody zebrane przez prokuraturę i postępowania sądowe, choć sprytnie opóźniane przez Kamińskiego, idą w jednym kierunku.
Sprawa dotyczy afer wyreżyserowanych przez Mariusza Kamińskiego w stosunku do Andrzeja Leppera (Sex Afera, Afera Gruntowa) na polecenie Zbigniewa Ziobro i Jarosława Kaczyńskiego.
Jak wiemy, dyskredytacja, a następnie osaczenie jednej z najważniejszych wtedy osób w Państwie – Andrzeja Leppera, zakończyło się jego tragiczną śmiercią (morderstwem).
Rozważają medium, w którym opublikują taśmy. Na rozmowy zapraszają Michała Lisieckiego, właściciela PMPG i WPROST.
Na Michała Lisieckiego mają wystarczająco dużo haków z jego przeszłości, aby był odpowiedni do tego działania.
Kaczyński nie obawia się tych haków pokazać.
REALIZACJA UMOWY Z KACZYŃSKIM
Zaraz po objęciu władzy przez PiS, prezes Jarosław Kaczyński dotrzymuje słowa.
Młodziutka Aleksandra Dołhan, 24-letnia narzeczona (teraźniejsza żona Piotra Nisztora) otrzymuje lukratywne posady jednocześnie w kilku spółkach Skarbu Państwa.
Otrzymuje jednocześnie trzy posady w spółkach kontrolowanych przez państwo: dwie posady w Polskiej Grupie Zbrojeniowej PGZ (sic!), mając dostęp do informacji niejawnych bez żadnego przeszkolenia, ale także miejsce w Radzie Nadzorczej PZU Centrum Operacji S.A.
Dołhan otrzymuje wysokie wynagrodzenia oraz wysokie nagrody pieniężne za rzekome wybijające się kompetencje.
24-letnia narzeczona Piotra Nisztora (bez wymaganych kompetencji) miesięcznie potrafiła zarobić więcej niż słynna asystentka prezesa NBP Adama Glapińskiego!
Książki Piotra Nisztora sprzedają się jak świeże bułeczki, bo w znacznych ilościach są zakupywane właśnie przez spółki Skarbu Państwa.
Często jest również zapraszany jako wykładowca oraz panelista, gdzie za swoje wystąpienia dostaje oczywiste dla wszystkich wynagrodzenia.
Także ojciec Piotra Nisztora – Zdzisław Nisztor otrzymuje pracę jednocześnie w PZU Armatura Kraków i w Energa – ZEP Centrum Wykonawstwa.
Janusz Piechociński na prośbę Piotra Nisztora, zażądał bezkarności dla osób, które organizowały nagrania.
Jan Bury nigdy nie zorientował się, że dziennikarz pracował na kilka frontów.
PIOTR NISZTOR
Ponad 6 000 godzin rozmów i ponad 1600 spotkań najważniejszych ludzi w państwie, polityków, biznesmenów, funkcjonariuszy publicznych, ludzi służb i dziennikarzy.
Warszawski Sąd Okręgowy który skazuje Marka Falentę na dwa i pół roku więzienia otrzymał jedynie 700 godzin nagrań rozmów z około 90 spotkań.
Co stało się z wyciekiem takiej ilości nagrań? I gdzie znajdują się sex taśmy z warszawskich burdeli nazywanych elegancko klubami nocnymi HUSTLER i VEGASCLUB?
CDN.
Bogdan Węgrzynek
submitted by BlackDevil13 to u/BlackDevil13 [link] [comments]


2016.12.21 11:48 ben13022 "To nie Paryż" - kobiety we Francji nie mają wstępu do barów i kawiarni [Wyskokie Obcasy]

Lepiej, żeby kobiety nie wchodziły same do kawiarni, lepiej, żeby nie piły kawy w miejscowym bistro, żeby z nikim nie rozmawiały, żeby nie chodziły wieczorem po mieście. Niech będą jak najmniej widoczne. Tylko wtedy będą bezpieczne W Sevran, pod Paryżem, niedaleko lotniska Charles de Gaulles jest pewien bar, w którym mężczyźni piją kawę i herbatę miętową, grają w karty, czytają gazety i obstawiają w wyścigach konnych. Barów takich we Francji, szczególnie na przedmieściach, gdzie dominuje Islam, jest wiele, łączy je jedno, kobiety nie są w nich mile widziane.
W naszym kraju istnieją miejsca, w których kobiety nie są akceptowane – mówiła w styczniu 2016 Pascale Boistard, francuska sekretarz ds. praw kobiet Jej słowa zostały przywołane w pierwszym tygodniu grudnia br. w telewizji publicznej France 2, tuż przed emisją reportażu Caroline Sinz, która z ukrytą kamera udała się do wyżej wspomnianego baru. Pokazała, że to, co mówiła Boistard, jest prawdą. Materiał wywołał sporo kontrowersji, jednym przedstawiona w nim Francja wydała się „przerażająca”, inni twierdzą, że dziennikarka zrobiła „odważny reportaż”.
Kobiety najlepiej wymazać
Lepiej, żeby kobiety nie wchodziły same do kawiarni, lepiej, żeby nie piły kawy w miejscowym bistro, żeby z nikim nie rozmawiały, żeby nie chodziły wieczorem po mieście. Niech będą jak najmniej widoczne. Tylko wtedy będą bezpieczne – to można wywnioskować z krótkiego dokumentu. I kobiety robią to. Słuchają się, bo się boją:
Nie maluję się, noszę długie bluzki, nie noszę spódnic. Ze strachu. Po prostu się boję – wyjaśnia przed kamerą mieszkająca na przedmieściach Lyonu młoda Francuzka, a jej wypowiedzi przywołują na myśl opisy z "Uległości" Michela Houellebecqa Ale nie wszystkie kobiety już się poddały. Na przedmieściach Paryża, Lyonu, Aubervilliers i Tuluzy działają organizacje walczące o prawa kobiet, jedną z nich jest „Brygada Matek” („La brigade des mères”) – organizacja założona przez kobiety, które chcą bronić laickości. Jej członkinie walczą o równouprawnienie i ochronę swoich dzieci przed zaciągnięciem ich w szeregi dżihadystów. Na jej czele stoją Nadia Remadna i Aziza Sayah, to między innymi one z ukrytą kamerą poszły do „baru tylko dla mężczyzn”, który zgodnie z obowiązującym we Francji prawem nie ma racji bytu.
„Lepiej, gdyby panie poczekały na zewnątrz” – mówi właściciel baru, gdy Remadna i Sayah wchodzą do środka. „To nie Paryż” – dodaje podśmiewając się. „Ale Francja” – kobiety nie poddają się.
„Jest pani w 93 dzielnicy (potoczna nazwa departamentu Seine-Saint-Denis – przyp. red.). Tu jest inna mentalność” – kontynuuje właściciel. „A gdyby pana kuzynka albo przyjaciółka, albo żona chciała wyjść na kawę?” – pyta Remadna. „Moja kuzynka jest w domu. Niech sobie robi, co chce, ale nie w moim towarzystwie” – kwituje mężczyzna.
Aktywistki wychodzą z baru, bo mężczyźni nie pozwolili im usiąść. To nie pierwszy raz, gdy je obrażano.
Wszystkie ugrupowania polityczne przeciw dyskryminacji
Tam, gdzie mieszkają Remadna i Sayah, już nie jeden raz próbowano je zastraszać. Z dalszej rozmowy kobiet dowiadujemy się, że ich zdaniem zachowanie mężczyzn podyktowane jest tradycją, kulturą i religią, w jakiej żyją. Remadna opowiada, że po zamieszkach na przedmieściach w 2005 roku mężczyźni przejęli niejako kontrolę nad miastem.
To oni, a konkretnie Islam, dyktują zasady, jakie obowiązują w Sevran. Sayah podkreśla, że islam stał się dla niej niczym kodeks karny, któremu musi się podporządkować, to on wyznacza to, co jej wolno, a co nie.
„Od zamieszek w 2005 r. media bardzo rzadko odwiedzają paryskie przedmieścia, a tu dokonuje się dyskretna rewolucja. Mężczyźni chcą drastycznie ograniczyć prawa kobiet, a one w strachu przeciwstawiają się dyskryminacji. Kobiety z wszystkich ugrupowań politycznych jednoczą się w walce o swoje prawa” – wyjaśnia Sinz i zapewnia, że pokazując materiał, nie chciała rysować karykatury francuskich przedmieść.
źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,115167,21143817,to-nie-paryz-kobiety-we-francji-nie-maja-wstepu-do-barow.html?disableRedirects=true#TRNajCzytSST
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.12.09 22:27 Technolog Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.

Dziennikarze znający Krzysztofa Ziemca dziwią się, że swą twarzą uwiarygadnia manipulacje „Wiadomości”.
Gdy w ostatnich latach wielu dziennikarzom coraz trudniej było ukrywać polityczne sympatie i antypatie, jemu nerwy nie puszczały. Koledzy dziennikarze to doceniali. Nominację do Nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego uzasadniano: "za obiektywizm i bezstronność, w szczególności za współprowadzenie debaty przed wyborami prezydenckimi w TVP 1". Redakcje nominujące go do tytułu Dziennikarza Roku 2015 pisały m.in.: "za obiektywizm prowadzonych programów telewizyjnych w gorącym okresie".
Krzysztof Ziemiec na punkcie bezstronności i obiektywizmu zawsze był czuły. - Jeżeli miał coś autoryzować swoim nazwiskiem, bardzo dbał o to, żeby to było wyważone - zapamiętała Amelia Łukasiak, która dziewięć lat temu była szefową programów informacyjnych w Telewizji Puls, gdzie Ziemiec prowadził informacyjny "Puls raport".
Wartości nadrzędne
Ci, którzy znają Krzysztofa Ziemca, zapewniają, że na co jak na co, ale na manipulacje to on był odporny. Pomagają mu w tym wartości zaszczepione już w dzieciństwie. Wychowywał się w 40-metrowym mieszkaniu, w którym mieszkały cztery osoby. To był zwykły blok na warszawskim Mokotowie, ale mieszkała w nim inteligencja: nauczyciele, lekarze, wykładowcy. Mama Krzysztofa Ziemca była lekarką, ojciec - inżynierem. Należał do podwórkowej paczki, z którą trzymał się też w szkole i harcerstwie.
Jego poglądy i sposób patrzenia na świat ukształtowały wtedy obie babcie. Przekazały mu one wartości, które określił w rozmowie z Opoka.org.pl: "Gdybym powiedział: Bóg, Honor, Ojczyzna, to byłoby patetyczne, ale mimo tego z uporem krążyłbym wokół tych trzech idei. Po prostu być przyzwoitym".
Rodzice chcieli, żeby miał konkretny zawód. Dlatego po ukończeniu jednego z lepszych w Warszawie Liceum im. Tadeusza Reytana poszedł na Politechnikę Warszawską, gdzie rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii Ochrony Środowiska. Krzysztof Ziemiec miał być specjalistą od budowy wodociągów i oczyszczania wody. Na czwartym roku podjął dodatkowe studia na kierunku budownictwo wodne. Zaliczył na nim przez rok trzy lata nauki. "Byłem nastawiony na to, żeby być takim budowlańcem z krwi i kości, który będzie potrafił wszystko i nikt go nie zagnie na budowie" - opowiadał w marcu 2013 roku uczniom Zespołu Szkół nr 1 (technikum i zasadnicza szkoła zawodowa) w Mławie.
Jednak młody Ziemiec miał też marzenie: chciał zostać dziennikarzem, najlepiej radiowym. Zaraził się nim już wtedy, gdy z rodzicami wyjeżdżali na wakacje i pod namiotem słuchali małego radia tranzystorowego. O swoim marzeniu długo nikomu nie mówił. Wstydził się, że gdy inni się o nim dowiedzą, popukają się w czoło.
Jednak nie odpuścił i po obronie pracy magisterskiej rozpoczął podyplomowe studia dziennikarskie. Uczył się w pracowni radiowej polsko-amerykańskiego studium dziennikarskiego.
Był początek lat 90., okres spektakularnych i szybkich karier. Powstające wtedy polskie firmy i wchodzące do Polski zagraniczne koncerny poszukiwały młodych zdolnych specjalistów. Wystarczyło mieć skończone studia i znać angielski. Krzysztof Ziemiec też trafił do takiej dobrze prosperującej wtedy firmy. Miał dwadzieścia kilka lat, dostał stanowisko, biurko i służbowy samochód, a także pensję wyższą od tego, co zarabiał jego ojciec. Po latach opowiadał, że zdawał sobie sprawę z tego, iż coś jest nie tak: "Czułem, że jestem za młody, że za wcześnie, za szybko i że nie zasłużyłem jeszcze na to wszystko, co dostałem ot tak sobie".
W 1994 roku Program III Polskiego Radia szukał nowych głosów, które ożywiłyby tę rozgłośnię. Krzysztof Ziemiec zgłosił się. Miał radiowy głos i łatwość poprawnego mówienia do mikrofonu. Współpracował wtedy też jako fotoreporter z tygodnikiem "Nowe Państwo". Po wprowadzeniu go w tajniki pracy w Trójce szybko rzucono go na głęboką wodę - zaczął prowadzić audycję "Zapraszamy do Trójki". Przez kolegów i koleżanki z Trójki został zapamiętany jako dobry prowadzący. Ale też taki, który, gdy zauważył np. próby wpływania na dziennikarzy przez szefów, potrafił się postawić. - Widziałam go w kilku takich trudnych sytuacjach i zachowywał się jak trzeba - mówi Magda Jethon, wieloletnia dziennikarka radiowej Trójki.
W 2001 roku startował pierwszy w Polsce telewizyjny kanał informacyjny TVN 24. Krzysztof Ziemiec postanowił wykorzystać szansę i przeskoczyć z radia do gwarantującej większą popularność telewizji. - Pojawił się w pierwszej grupie zatrudnianych dziennikarzy - mówi jeden z ówczesnych szefów TVN 24. Prowadził tam serwisy informacyjne.
Po dwóch latach Krzysztof Ziemiec dostał kolejną szansę. TVP reformowała swój serwis informacyjny - "Wiadomości", które przy "Faktach" TVN i tym, co oferował TVN 24, wyglądały siermiężnie. Jednak to nadal był najpopularniejszy program telewizyjny z kilkumilionową widownią. Zmieniono studio, oprawę graficzną na nowocześniejszą, muzykę do czołówki skomponował Piotr Rubik. Byli też potrzebni nowi prowadzący. Wśród nich znalazł się Krzysztof Ziemiec, który wkrótce zaczął prowadzić "Wiadomości" na zmianę z Dorotą Wysocką-Schnepf. "Wiadomości" w nowej odsłonie zostały zaprezentowane w październiku 2004 roku.
Nowy prowadzący stawał się popularny. Został zaproszony do udziału w programie sylwestrowym TVP 1, który prowadzili Wojciech Mann i Krzysztof Materna. Ziemiec wystąpił obok m.in. mającej już wtedy status gwiazdy Moniki Olejnik, przedstawiając dobre wiadomości i prognozy na nowy 2005 rok.
Na zsyłce
Wszystko szło dobrze do września 2006 roku. Wtedy dostał propozycję nie do odrzucenia: będzie prowadził główne wydanie serwisu informacyjnego Jedynki tylko w co drugi weekend. Nie bał się wtedy zakomunikować swoim szefom, że ta propozycja bardzo mu się nie podoba. "Jestem zaskoczony, a przede mną bardzo trudna decyzja: przyjąć ofertę, która mi się nie podoba, czy szukać innej pracy - mówił w "Presserwisie".
Trochę ponad miesiąc później zaczął od poniedziałku do piątku prowadzić główny serwis Dwójki - "Panoramę" o godz. 22.30. To była dla niego zsyłka. Po potędze tego programu z lat 90. pozostało już tylko wspomnienie. "Panorama" coraz szybciej traciła wtedy widzów, m.in. dlatego, że często zmieniano pory jej emisji.
Ziemiec w telewizyjnej Dwójce przetrwał niecały rok. We wrześniu 2007 roku złożył wypowiedzenie. Przechodził do Telewizji Puls, w którą zainwestował koncern News Corp. Ruperta Murdocha.
Amelia Łukasiak, szefowa Ziemca w Pulsie, właśnie z tego okresu zapamiętała, że dla niego najważniejsze były obiektywizm i bezstronność. - On był tak pryncypialny, że czasami sama mu mówiłam: nie musisz być taki przezroczysty. Tym bardziej w prywatnej telewizji, bo widzowie lubią wyrazistych dziennikarzy - wspomina Amelia Łukasiak.
Wypadek
W niedzielę wieczorem 22 czerwca 2008 roku jego żona Danuta podgrzewała parafinę kosmetyczną, którą stosowała na pękającą skórę na dłoniach. Zapomniała o niej i położyła się spać. On w tym czasie leżał w wannie. Nagle poczuł spaleniznę. "Wyszedłem z wanny, w kuchni zobaczyłem łunę. Parafina uległa samozapłonowi. Najpierw - jako stary harcerz - przykryłem garnek pokrywką, licząc, że odcięcie powietrza zdusi ogień, ale wtedy nastąpił wybuch. Chciałem to wynieść. Nie pomyślałem, że garnek był rozgrzany do czerwoności i wypadnie mi z rąk. Płonąca parafina oblała mnie i podłogę. W ten ogień padałem, wstawałem. W korytarzu natychmiast zajęła się kupiona kilka tygodni wcześniej szafka. Nad nią były korki, które się przepaliły, wszystko wysadziło. Trwało to sekundy, może minuty" - opowiadał w wywiadzie dla Poranny.pl. Zaczęły się palić drzwi, które były jedyną drogą ucieczki z płonącego mieszkania. Ziemcowi udało się je otworzyć i ewakuować trójkę swoich dzieci, żonę i samemu się stamtąd wydostać.
Miał poparzenia drugiego i trzeciego stopnia rąk i ud. Trafił do szpitala. Przez kilka dni lekarze utrzymywali go w śpiączce farmakologicznej.
Rehabilitacja trwała prawie półtora roku. Krzysztof Ziemiec opowiadał w mediach o swoim doświadczeniu, o tym jak miał przykurcze, że go bardzo bolało. Mówił szczerze, nawet o intymnych szczegółach, że nie był w stanie wykonywać nawet najbardziej podstawowych czynności.
Chciał wrócić do pracy. Ale News Corp. wycofał się z Telewizji Puls. Program "Puls raport" został zlikwidowany, pracę straciło prawie 120 osób, więc tam nie było dla niego miejsca.
Pod koniec 2009 roku "Wiadomości" wyemitowały materiał, że Krzysztof Ziemiec wraca do tego programu. "Dla osób borykających się z problemami zdrowotnymi może to być dowód, że można się podnieść" - mówił wtedy.
Szybko wrócił na szczyt. W czerwcu 2010 roku razem z Dianą Rudnik poprowadził debatę kandydatów na prezydenta. W 2011 roku zdobył Telekamerę w kategorii Informacje - osobowość.
Pod koniec 2011 roku, gdy w TVP prezesem został Juliusz Braun, nowe kierownictwo "Wiadomości" zapowiedziało oszczędności. Zwolniona została dyrektor TVP 1 Iwona Schymalla, a szefowa "Wiadomości" Małgorzata Wyszyńska złożyła wypowiedzenie. Ziemcowi kończył się wtedy kontrakt. - Nie był pewny, czy mu go przedłużą. Ale mimo to na spotkaniu z nowymi szefami Jedynki [Andrzejem Godlewskim - przyp. red.] i "Wiadomości" [Karolem Małcużyńskim - przyp. red.] to Ziemiec nie bał się zadawać najostrzejszych pytań o rzetelność i obiektywizm - opowiada pracownik TVP.
Kontrakt mu przedłużono. Prowadził "Wiadomości" w TVP 1 i nadal był jedną z głównych twarzy tego programu. Przetrwał kolejnych dwóch prezesów TVP.
"Iść pod prąd"
W lutym 2014 roku na spotkaniu ze studentami na Uniwersytecie Warszawskim Krzysztof Ziemiec radzi młodym ludziom, jak powinni się zachowywać w trudnych sytuacjach: "Iść pod prąd". Powtarza to dwukrotnie.
W styczniu 2016 roku prezesem TVP zostaje Jacek Kurski, Ziemiec nie musi już chodzić pod prąd. Płynie z nurtem.
Gdy pod koniec ub.r. prawicowy dziennikarz Witold Gadowski wskazuje, kto jego zdaniem jest w TVP do natychmiastowego zwolnienia po zmianie władzy ("Wreszcie utnie się w telewizji publicznej wpływy komunistycznego klanu rodziny Kraśków"), Krzysztof Ziemiec zapytany przez "Presserwis", odpiera: "Nie mam ochoty tego komentować. Stoję z boku".
Od początku 2016 roku redakcję "Wiadomości" obejmują polityczne czystki, następuje desant dziennikarskiej młodzieży z TV Republika i TV Trwam. - W "Wiadomościach" wymieniono niemal wszystkich. Przyszli ludzie bez doświadczenia, za to z dużą miłością do nowej władzy. Ziemiec nie protestował. Chciał być miły dla wszystkich: dla tych, których wyrzucają, i dla tych, którzy przychodzą na ich miejsce - opowiada jeden z dziennikarzy, który obserwował te zmiany (potem też został zwolniony).
W styczniu od prowadzenia głównych wydań "Wiadomości" odsunięto Dianę Rudnik i szefa tego programu Piotra Kraśkę - przez tydzień wszystkie wydania dziennika o 19.30 zamiast niego prowadził Krzysztof Ziemiec, był jedynym prowadzących ze starej ekipy. Potem dołączyli do niego Danuta Holecka i Michał Adamczyk, ale to Ziemiec pozostał główną twarzą odmienionych "Wiadomości". - Krzysiek jest najbardziej rozpoznawalny i utalentowany. Ma w sobie "to coś" - przyznaje Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, który też stracił pracę, bo nie pasował do nowej koncepcji.
Jednak dziennikarze, którzy musieli odejść, sądzą, że to nie zdolności i doświadczenie uchroniły Ziemca przed gilotyną dobrej zmiany. - Pomogły mu konserwatywne poglądy, mimo że nigdy nie były skrajne. Ważniejsze były jego dobre kontakty z Kościołem. Często jest gościem imprez organizowanych przez organizacje kościelne - uważa jeden z byłych kolegów Ziemca z "Wiadomości".
Ale nawet on coś stracił, w lutym odsunięto go od prowadzenia programu "Woronicza 17" w TVP Info (dostał go Michał Rachoń). Przyjął to z pokorą.
"Nie uznaję nawalania w kogokolwiek"
Styczeń 2016 roku, w rozmowie z Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec zapewnia: "Nie uznaję ani lizusostwa wobec przełożonych czy rządzących, ani też bezpodstawnego >>nawalania<< w kogokolwiek". Miesiąc później w głównym wydaniu "Wiadomości" Ziemiec informuje widzów TVP 1, że grafolog potwierdził autentyczność akt z teczek bezpieki znalezionych w domu Czesława Kiszczaka. Miało to dowodzić agenturalnej przeszłości byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Trwa właśnie nagonka rządu PiS i kibicujących mu mediów na Wałęsę i Polacy zastanawiają się, czy dokumenty na temat byłego prezydenta znalezione w domu Kiszczaka mogą być autentyczne. Ziemiec rozstrzyga tę sprawę, po czym okazuje się, że żaden grafolog nie badał dokumentów.
Lech Wałęsa przeprosin w "Wiadomościach" się nie doczeka, Ziemiec przeprasza, ale tylko na Facebooku, nazywając to, co się stało, "nadinterpretacją".
Na Facebooku pod przeprosinami Ziemca można było przeczytać komentarze w stylu: "Na antenie proszę to powiedzieć, a nie garstce facebookowych wyznawców. Żenada".
Wiosną negatywnym bohaterem PiS zostaje Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji. W maju Krzysztof Ziemiec dołącza do nagonki. W "Wiadomościach" zapowiada materiał, który szybko stanie się powodem krytyki i kpin z rzemiosła nowych dziennikarzy TVP. Tym razem widzowie oglądają, jak reporter "Wiadomości" Klaudiusz Pobudzin zaczepia wychodzącego z programu w TVP Info Kijowskiego i pyta go, czy boi się Mariana Kowalskiego (były wiceprezes Ruchu Narodowego) oraz czy płaci alimenty. Kijowski nie chce z nim rozmawiać, więc Pobudzin biegnie za nim do garderoby, nagabuje, potem blokuje drzwi wyjściowe z siedziby TVP Info. Zachowanie reportera "Wiadomości" budzi śmiech środowiska. Krzysztof Ziemiec, zapowiadając materiał Pobudzina w "Wiadomościach", stwierdza, że reporter stał się powodem "nieuzasadnionych oskarżeń w internecie".
"Nie brakuje mi odwagi"
W styczniu br. dla Fakt24.pl Krzysztof Ziemiec mówi: "Jestem na tyle dorosły, doświadczony, nie brakuje mi odwagi, a przede wszystkim kieruję się wewnętrznym imperatywem, który nie pozwoli mi zgadzać się na różne rzeczy bez protestu i sprzeciwu".
Bez protestu i sprzeciwu Krzysztof Ziemiec zapowiada we wrześniu br. zmanipulowany materiał Marcina Tulickiego z "Wiadomości" o marszu KOD. Wykorzystano tam słowa Adama Michnika: "Jeśli rząd Jarosława Kaczyńskiego nie będzie przestrzegał konstytucji, to obowiązkiem społeczeństwa jest odsunięcie tego rządu od władzy" - i zinterpretowano jako wezwanie do obalenia władzy. Dalszą część wypowiedzi Michnika ucięto i widzowie nie zobaczyli, że chodziło o odsunięcie od władzy w demokratycznych wyborach.
10 lipca br. Ziemiec bez protestu czyta zapowiedź do zmanipulowanego materiału o tym, co powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych podczas szczytu NATO w Warszawie: "Barack Obama ani nie wyraził zaniepokojenia, ani tym bardziej nie zbeształ polskiej demokracji". W swoim materiale "Wiadomości" ocenzurowały część wypowiedzi Obamy.
O "zbesztaniu polskiej demokracji" przez Obamę napisał "The Washington Post", a "The Wall Street Journal" zauważył, że "polski rząd spotkał się z nową falą krytyki z powodu działań mających na celu objęcie kontroli nad sądownictwem, tym razem ze strony Obamy". Także "The New York Times" wybił w tytule "Obama strofuje polski prawicowy rząd". I tylko Krzysztof Ziemiec widział to inaczej.
"Godzisz się firmować te świństwa"
Magda Jethon, dziś naczelna serwisu Koduj24.pl, już w lipcu br. nie wytrzymała firmowania przez swojego kolegę manipulacji "Wiadomości" i napisała do niego list otwarty. Nie ukrywała, że pchnął ją do tego materiał w "Wiadomościach", w którym podano, że KOD płaci władzom Warszawy za wynajęcie pomieszczeń w Pałacu Kultury i Nauki tylko 200 zł miesięcznie. Nazwała tę kwotę "wyssaną z palca". Zwracała się do Ziemca jako do kolegi, którego zna od 22 lat, z których osiem przepracowali razem w Trójce. Jethon, była dyrektor tej rozgłośni, pisała: "I choć ostatnio firmujesz rzeczy złe i nieprawdziwe, akceptujesz tandetne dziennikarstwo, to jednak piszę do Ciebie (co do pozostałych członków zespołu >>Wiadomości<< nie mam złudzeń), bo mam nadzieję, że tylko Ty, osoba, której ta władza ufa, możesz sprzeciwić się nieuczciwym praktykom stosowanym przez TVP". I dodała: "Krzysiu, nie mogę uwierzyć, że godzisz się firmować te świństwa".
"Gotowy bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia"
A jeszcze w grudniu ub.r. na gali Grand Press 2015, gdy stał na scenie wśród sześciorga laureatów konkursu Dziennikarz Roku, mówił: "Hołduję dziennikarstwu absolutnie już dziś niemodnemu. Nie mam z góry jakiejś tezy, którą chcę udowodnić".
Blisko rok później jako prowadzący "Wiadomości" zapowiada kolejny z serii materiałów uderzających w polskie organizacje pozarządowe. W serwisie prawie przez tydzień zarzucano im, że pracują w nich prominentne osoby związane z poprzednią władzą. Dzięki temu organizacje te miały mieć łatwiejszy dostęp do publicznych pieniędzy. Przedstawiciele organizacji pozarządowych protestowali, protestowała też prawicowa blogerka Kataryna: "Współczuję Krzysztofowi Ziemcowi, mam nadzieję, że firmowanie tego się przynajmniej opłaca". Potem dodała: "Rzeplińska mu pomagała debaty przygotowywać. A on czyta z kamienną twarzą".
Po tym jej wpisie na Twitterze rozpętała się burza, zarzucano, że Krzysztof Ziemiec mógł być manipulowany przez Różę Rzeplińską, córkę prezesa Trybunału Konstytucyjnego, gdy przygotowywał się do debaty Komorowski-Duda.
Dziś Kataryna, czyli Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, tłumaczy, że trudno jej było uwierzyć, iż Krzysztof Ziemiec nie wie, że współpraca organizacji pozarządowych z mediami nie polega na indoktrynacji dziennikarzy. - Krzysztof Ziemiec przecież sam mógł opowiedzieć, czy i jak był manipulowany - mówi blogerka.
Twarz Ziemca jako wykonawcy propisowskiej propagandy w "Wiadomościach" trafiła już nawet do satyry. "Niestety przekaz dnia nie zawierał instrukcji, jakie dalsze informacje mamy przekazywać dzisiaj państwu" - mówi Krzysztof Ziemiec, sparodiowany w filmiku na YouTube przez Jacka Fedorowicza. W podobny sposób w latach 80. Fedorowicz wyśmiewał "Dziennik telewizyjny". Pytany, dlaczego znowu pokusił się o taką parodię, odpowiada, że obserwuje nasilenie kłamstwa i propagandy.
Czy to możliwe, że Krzysztof Ziemiec nie widzi, w czym bierze udział? Jacek Gasiński, były korespondent TVP w Moskwie, nie wierzy, że Ziemiec czyta przed kamerami coś, z czym się absolutnie nie zgadza.
Dlatego Ziemiec zrobił coś, co wyglądało na akt desperacji, by udowodnić, że ma swoje zdanie. 21 października 2016 roku opublikował w dodatku do "Rzeczpospolitej" "Plus Minus" tekst pt. "Dobra zmiana hoduje tępych koniunkturalistów". Podsumowywał w nim rok rządów PiS. I zakwestionował sporą część tego, co pokazuje od niemal roku w "Wiadomościach". "Nastąpił szturm ludzi związanych z władzą na lukratywne i wpływowe stanowiska (zjawisko tzw. Misiewiczów) - co gorsza, wielu polityków rządzącej partii nie widzi w tym nic złego. Czy w ten sposób działać powinno ugrupowanie obiecujące realną zmianę, także etyczną?" - pisał Ziemiec. A dalej zauważał: "Władza woli otaczać się ludźmi niedouczonymi, ale pokornymi, gotowymi bezrefleksyjnie wykonywać polityczne zlecenia. W pochodzących ze >>starego rozdania<< pracownikach widzi tylko wrogów, którzy będą stawiać tylko opór >>dobrej zmianie<<".
Pojawiły się uwagi, że Krzysztof Ziemiec próbuje tym tekstem ratować swój wizerunek. "Rozczarowałem się. Bo hucznie zapowiadanym tekstem Ziemiec idzie jeszcze o krok dalej w kopiowaniu peerelowskiej propagandy. Parafrazując słynny pezetpeerowski slogan: >>Socjalizm - tak, wypaczenia - nie<<, wraca na ścieżkę >>Polityki<< z lat 70., która martwiąc się problemami Gierka i jego ekipy, zainicjowała akcję >>dobry fachowiec, ale bezpartyjny<< - napisał w "Gazecie Wyborczej" Jacek Żakowski, publicysta "Polityki".
Są jednak tacy, których Ziemiec swoim tekstem przekonał. - To ważny gest. Nie można walić w ludzi, którzy wykonują takie gesty - uważa Grzegorz Sroczyński, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Jakie są więc prawdziwe poglądy Krzysztofa Ziemca na politykę i dziennikarstwo? On sam nie chce o tym rozmawiać. - W obecnej sytuacji nie chcę się wypowiadać ani tłumaczyć. Cokolwiek bym powiedział, zostanie wykorzystane przeciwko mnie. Pracuję w takich warunkach, jakie są. Nie jestem żadnym szefem ani prezesem, więc nie będę się za nich tłumaczył. Ja już nawet o pogodzie wolę się nie wypowiadać. Nie jest łatwo - tymi słowami Ziemiec odmawia spotkania.
Przegapił dobry moment?
Wieloletni dziennikarz TVP, który pracował z Ziemcem: - Krzysiek chodzi jak zbity pies. On wcale nie ma silnej pozycji w "Wiadomościach". Tam rządzi Marzena Paczuska. Dla szefostwa Ziemiec jest splamiony wcześniejszą pracą w "Wiadomościach" dla zdrajców ojczyzny. A dla reszty Polaków propagandystą. Idzie na kompromisy, ale nic nie zyskuje, tylko traci. Nie ma ruchu.
Z relacji dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno obserwowali pracę Ziemca w "Wiadomościach", wynika, że rzeczywiście nie jest zaangażowany w kształtowanie programu. - Robi tylko tyle, ile zrobić musi. On nigdy nie wtrącał się w pracę dziennikarzy przygotowujących materiały. Bardziej przygotowuje się do rozmów, które nadawane są po "Wiadomościach" - opowiada jeden z byłych dziennikarzy "Wiadomości".
Inny dziennikarz, który zna Ziemca: - On wiedział, że zmiany nastąpią, ale nie przypuszczał, że aż tak dalekie. Czekał, jak będzie się rozwijała sytuacja. I przegapił dobry moment, gdy mógł odejść.
Wszędzie by sobie poradził
Ci, którzy rok temu stali z nim na scenie jako finaliści konkursu Dziennikarz Roku, chwilę się zastanawiają, gdy pytam ich o Krzysztofa Ziemca. Nie chcą go urazić. - Dawanie twarzy "Wiadomościom" kompromituje. Ale uważam, że jest w tym wartość, iż zostali w tych mediach jeszcze ludzie tacy jak Ziemiec. "Wiadomości" są obecnie tak nieporadnie robione, że aż śmieszne. Ziemiec, jeżeli jest konserwatystą, musi sobie zdawać sprawę z tego, że ten program robi źle sprawie, za którą stoi - ocenia Grzegorz Sroczyński z "GW". - Myślę, że on ma wielki dylemat, a sytuacja z czasem staje się dla niego coraz trudniejsza - dodaje.
Konrad Piasecki z Radia Zet, który został Dziennikarzem Roku 2015, uważa podobnie: - Każdy doskonale widzi, co się tam dzieje, i każdy musi we własnym sumieniu sobie odpowiadać, czy to jest zgodne z jego poglądami i na tej podstawie podejmować decyzje.
"Pamiętam wydanie >>Wiadomości<<, w których uroczyście zakomunikowano powrót p. Ziemca na antenę po dłuższej nieobecności związanej z nieszczęściem, jakie go spotkało - pożarem - i koniecznością rehabilitacji. Mimo iż nie był fanem PO, miejsce w zespole >>Wiadomości<< na niego czekało, był serdecznie przyjęty z powrotem. I tak powinno być. Tym bardziej dziwi, jak teraz się zachowuje wobec dawnego zespołu i nas - dawnych widzów wiadomości. Wielu Polaków już nigdy nie będzie chciało oglądać żadnego programu informacyjnego, który poprowadzi ten człowiek" - napisał internauta na forum Wyborcza.pl.
Magda Jethon należy do tych, którzy określają Ziemca jako postać tragiczną. - Krzysztof nie musiał się na to godzić. To świetny dziennikarz i wszędzie by sobie poradził - uważa Jethon.
submitted by Technolog to Polska [link] [comments]


4ever - To nie materiał na żonę (Oficjalny teledysk) - YouTube 4Ever - To Nie Materiał Na Żonę To Nie Materiał na Żonę 4EVER To nie materiał na żonę Official Video HD Bez tajemnic 2 - materiał specjalny 4EVER - TO NIE MATERIAŁ NA ŻONĘ - REMIX 2018 JuRaD - Mąż i Żona ┇Oficjalny Teledysk┇2020 🔥 - YouTube Żona współuzależniona. HAZARD!!! Wataha - Grzywa: materiał specjalny z planu CEBULOWY CHALLENGE Z ŻONĄ (Color Pin)

WSTRZĄSAJĄCY materiał TVN. Andrzej nie żyje, zdruzgotana ...

  1. 4ever - To nie materiał na żonę (Oficjalny teledysk) - YouTube
  2. 4Ever - To Nie Materiał Na Żonę
  3. To Nie Materiał na Żonę
  4. 4EVER To nie materiał na żonę Official Video HD
  5. Bez tajemnic 2 - materiał specjalny
  6. 4EVER - TO NIE MATERIAŁ NA ŻONĘ - REMIX 2018
  7. JuRaD - Mąż i Żona ┇Oficjalny Teledysk┇2020 🔥 - YouTube
  8. Żona współuzależniona. HAZARD!!!
  9. Wataha - Grzywa: materiał specjalny z planu
  10. CEBULOWY CHALLENGE Z ŻONĄ (Color Pin)

Hity Eska 2020 Kwiecień * Najnowsze Przeboje Radia Eska 2020 * Najlepsza radiowa muzyka 2020 * - Duration: 2:00:41. Mixes 2,937,671 views 50+ videos Play all Mix - 4EVER To nie materiał na żonę Official Video HD YouTube Verdis - Kłamiesz kłamałaś [Oficjalny teledysk] - Duration: 3:12. Wydawnictwo Muzyczne Folk 1,026,727 views 'Współuzależnienie' to mało popularne pojęcie. Co gorsza często nawet żony alkoholików nie wiedzą co ono oznacza. I nie chodzi tu wcale o to, że razem piją a... Ciesz się tysiącami godzin seriali, filmów i programów dla dzieci w https://hbogo.pl/. Wypróbuj bezpłatnie już teraz. Anuluj w dowolnym momencie. Dołącz do n... SŁUCHAJ utworu MĄŻ I ŻONA w Twoich ulubionych serwisach: https://Dwaem-Media-Group.lnk.to/Jurad-Maz-I-Zona Ustaw utwór MĄŻ I ŻONA zamiast sygnału oczekiw... Provided to YouTube by Independent Digital To Nie Materiał na Żonę · 4ever · Jan Bańkowski · Jan Bańkowski Chillout ℗ 2013 Folk Released on: 2016-06-17 Auto-generated by YouTube. UWAGA: niniejszy materiał nie stanowi oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego i ma charakter wyłącznie informacyjny. HBO zastrzega sobie prawo do zmiany miesięcznej opłaty, bezpłatnego okresu ... 4Ever - 'To nie materiał na żonę' Muz. & Sł. Jan Bańkowski Realizacja video: Yoko Subskrybuj Udostępnij Skomentuj Patronat: disco-polo.info =... 4Ever - To Nie Materiał Na Żonę Disco Polo. Loading... Unsubscribe from Disco Polo? ... 4Ever To nie material na żone 2014 Extended Mix daro - Duration: 4:26. Daro Daro 13,193 views. Jeżeli spodobał Ci się Mój materiał zapraszam do subskrypcji mojego kanału aby być na bieżąco z najnowszymi produkcjami: ... HISTORIA BEZ CENZURY vs LEKKO NIE BĘDZIE ⚔️ Quiz House ...